vademecum zlego ojca

 

Nie ukrywam, że mam słabość do kreski Guy'a. Niby prosta, ale nie dajcie się zwieść - treści tam wiele. Na moim prywatnym blogu pojawiły się już dwie recenzje jego komiksów - Kroniki jerozolimskie oraz Zakładnik. Historia ucieczki. Przy czytaniu o jego podróżach i tacierzyństwie liczyłam po cichu, że kiedyś powstanie komiks tylko o rodzicielstwie. I wiecie co...? Spełniło się moje czytelnicze marzenie.

Chwyciłam komiks w ręce i mina mi zrzedła. Co? Taki mały? Dlaczego? Ale potem moje oko dojrzało tą "1". Ufff... Jest nadzieja. Można liczyć na następne części.

mbp quiz

Jeżycjada Małgorzaty Musierowicz to cykl powieści o rodzinie Borejków i ich licznych przyjaciołach. Z mieszkańcami kamienicy przy Roosevelta 5 wychowywały się kolejne pokolenia dziewczynek, a postaci Mili, Ignacego i ich czterech córek wydają się nie starzeć mimo upływu czasu.
Czy i Wy lubicie powrócić, po latach, na poznańskie Jeżyce, by zapomnieć o tym co "tu i teraz" i odstresować się troszeczkę?
Sprawdźcie, co pamiętacie z Jeżycjady, może warto pamięć odświeżyć :)

male licho

 

Bożydar Antoni Jekiełłek mający lat dziesięć, dawno już przeszedł proces inicjacyjny związany z opuszczeniem domowego zacisza, pełnego przedziwnych i mało typowych mieszkańców, by dołączyć do uczniów szkoły. Tak, to ma już za sobą, wszelkie sporne na tym etapie kwestie przemyślane, omówione, rozważone, więc pora, by pozwolić mu doświadczyć kolejnych, nowych rzeczy.

W wyniku rodzinnej narady spowodowanej szalejącą w domu ospą (dopadła Licho, Konrada i Krakersa) Bożek wraz z Tsadkielem i Guciem zostaje wysłany na ferie zimowe do cioci Ody*. W głębi lasu na polanie, wraz z ciocią mieszka trójłapa Kuleczka oraz czort Bazyl, stworzenie życzliwe, opiekuńcze i zarazem pocieszne. W tej jakże rodzinnej, ciepłej i miłej atmosferze anioł wyczuwa coś niepokojącego i jest mu coraz gorzej. Zupełnie inaczej niż chłopcu, który w towarzystwie Gucia i Bazyla odkrywa mnóstwo atrakcji w miejscu, gdzie niegdyś stała Lichotka. Gdy między Bożkiem i Tsadkielem następuje zgrzyt i anioł wychodzi z domu, by nie wrócić, wiele się zmienia.

mbp quiz

Z pewnością kojarzycie takie nazwiska jak Mario Vargas Llosa, Pablo Neruda czy Gabriel García Márquez. To wybitni latynoamerykańscy pisarze, laureaci literackiej Nagrody Nobla. Ale czy znacie innych twórców literatury iberoamerykańskiej?
Zachęcam do wzięcia udziału w quizie - 10 pytań, maksymalna liczba punktów do zdobycia - 100. Niektóre pytania są podchwytliwe, ale nie poddawajcie się. Może to świetna okazja, by poznać tak bogatą i oryginalną literaturę iberoamerykańską? ;)

¡Buena suerte!

pjongjang

Wiedzieliście że Korea Północna to miejsce w którym produkuje się animacje na rynek zachodni? To nie jest tak, że produkują całość, ale wiele firm zachodnich zleca Koreańczykom rysowanie kadrów. Niby jest reżim, niby blokady, ale jest też tania siła robocza. Autor Pjongjang'u był na zleceniu w Korei Północnej gdzie miał nadzorować pracę nad jedną z animacji. Delisle spędził w Pjongjang'u dwa miesiące, a swoje obserwacje i przemyślenia zamknął w formie komiksu. Prostej kresce towarzyszą całkiem trafne komentarze, które układają się ciekawy/osobisty obraz państwa. Widzimy, że kraj dla 'turystów' jest dostępny tylko pod opieką towarzyszy i tylko w określonych miejscach, a czasem też w godzinach. Nie można pozwolić by obcokrajowcy pałętali się bez celu po ulicach.

mbp quiz

Jeśli lubisz kryminały, ten quiz literacki nie powinien sprawić Ci problemów. Nie musisz znać wszystkich autorów ani książek, by do niego przystąpić, bo na pewno co nieco obiło Ci się o uszy :)
To jak, spróbujesz podjąć wyzwanie? Bez oszukiwania, bo za oszustwa, grozi… kryminał!

okładka książki

 

Rzuciłam się na tą książkę z kilku powodów. Po pierwsze chciałam poznać ciekawy projekt literacko-krawiecki. I przeczytać o kilku postaciach i ich pomysłach. Przyznam, że zaintrygowała mnie Olga Tokarczuk (ewidentnie mam słabość) i jej suknia pełna nieba. Chciałam też sprawdzić szafę Sylwii Chutnik, Anny Dziewit-Meller oraz Łukasza Orbitowskiego. Resztę chciałam opuścić, pominąć. I tu nastąpiło coś czego się nie spodziewałam. Książka mnie wciągnęła. Nigdy nie przypuszczała, że temat ubioru tak mnie zainteresuje. Mnie, która wybiera jeansy i t-shirty. Mnie, która nie zna się na modzie. I nie ma ochoty jej odkrywać. Ale do rzeczy...

Autorki we wstępie robią male wprowadzenie dotyczące mody. Nie tego jak się ubierać, ani co wypada a co nie. Przybliżają nam spojrzenie na ten aspekt kulturowy poprzez socjologie, psychologię. Brzmi poważnie? Może trochę, ale jest ciekawe i rozjaśnia nam jakim ważnym kodem kulturowym jest ubiór - przynależność do określonej klasy społecznej czy grupy kulturowej. Poprzez modę widzimy zmiany w obyczajach, sztuce i w szeroko pojętym życiu społecznym.

huczy

Och, jaka to jest świetnie napisana książka. Aż chce się zamieszkać w kamienicy przy Makowej i doświadczać tych wszystkich rzeczy, które są udziałem Uli i jej sąsiadów.

"To ja, Ula Hernik, badaczka lwów i dyrektorka ogrodu zoologicznego. Oczywiście w przyszłości, bo na razie mam osiem lat i chodzę do trzeciej klasy, ale - jak to mówi babcia Janina - najważniejsze to wiedzieć, czego się chce w życiu." [s.7]

Przyznacie, powieść dla niedorosłych czytelników zaczynająca się w ten sposób intryguje. I zachęca do czytania.

okładka książki

W prasie pojawił się wywiad z Haliną Birenbaum. Przeczytałam chętnie... bo aż wstyd przyznać, że żadnej jej książki nie miałam w ręce. Postawa więźniarki Auschwitz zachwyciła mnie, sięgnęłam po książkę.

Książka jest wywiadem przyprowadzonym z Haliną Birenbaum przez Monikę Tutak-Goll - reporterką Wysokich Obcasów, feministką. Pięknie przeprowadzona rozmowa, subtelna, ważna i intymna.

Bohaterka książki opowiada o swoim dzieciństwie. Wspomina, że mieszkała w warszawskim getcie. Matkę straciła na Majdanku, gdy miała trzynaście lat. Była też więziona w kilku obozach - Auschwitz-Birkenau, Ravensbruck i Neustadt-Glewe. I w obozowej rzeczywistości dała się porwać uczuciu miłości. Zdradza nam jak odzyskała wolność, dlaczego mieszka w Izraelu i tam stworzyła na nowo rodzinę.

vei tom pierwszy

Wyczerpana załoga Wikingów płynie w poszukiwaniu wejścia do mistycznej krainy bogów. Wyprawa nie przebiega pomyślnie, a załoga głoduje. Wtem w morzu znajdują wyczerpaną dziewczynę. Można ją zjeść, ofiarować bogom, a może wysłuchać co ma do powiedzenia? Dziewczyna (Vei) wie, że tylko jeden wariant da jej przeżycie i dlatego zobowiązuje się do poprowadzenia załogi do Jotunheimu. Może przeżyją dłużej niż kilka minut.

Vei to pozycja adresowana do młodzieży, ale warto tu podkreślić, że komiks do najłagodniejszych nie należy. Jest krew, są walki i jest też seks. Te wszystkie elementy występują, ale nie są nadmiernie eksponowane. Trzeba rozsądnie podejść do tematu.

okładka książki

"Od siódmej rano" to opowieść o rodzinie. Wielopokoleniowej zamieszkującej słusznych rozmiarów dom, cechującej się wścibstwem, nadmierną ciekawością i jednocześnie życzliwością wobec siebie. Przy posiłkach spotykają się cioteczna babka Marigold ze względu na podeszły wiek myląca nieustannie członków rodziny, a ze względu na głuchotę domagająca się głośnego powtarzania wszystkiego, co jej zdaniem wypowiedziano zbyt cicho, dziadek dość despotyczny starszy pan, Rose, bezbarwna, trzydziestokilkuletnia, zgorzkniała nauczycielka, jej siostra - Becky żyjąca adoracją mężczyzn, ich brat - Jocelyn, pisarz nieco tylko oderwany od rzeczywistości, May - jego żona, czekająca na rozwiązanie cicha, acz silna osoba i Gaylord - dziecko May i Jocelyna, choć pewnie niektórzy woleli by go nazwać "dzieckiem z piekła rodem". To tej barwnej grupy dołączają adoratorzy obydwu sióstr zwiększając tylko zamieszanie.

okładka książki

 

Bill Bass to światowej sławy amerykański antropolog sądowy, już emeryt, ale wciąż aktywnie wspierający kolegów po fachu. Jon Jefferson jest dokumentalistą, dziennikarzem i pisarzem. Trupia Farma z kolei to… trupia farma w Knoxville, w stanie Tennessee ;) Oficjalna nazwa miejsca brzmi jednak naukowo i poważnie: Ośrodek Badań Antropologicznych Uniwersytetu Tennessee (University of Tennessee Anthropological Research Facility) i takim również jest miejscem – poważnych badań naukowych – stworzonym przez wspomnianego Billa Bassa.

opowiesci z najdalszych dzielnic

Gdy brałem ten tytuł do rąk byłem przekonany, że będę miał do czynienia z komiksem. Rzeczywistość jest jednak całkiem (a może nie do końca) inna.

Jest to zbiór opowiadań, chociaż należałoby bardziej użyć określenia historii, które łączy fascynacja, miłość dla potęgi wyobraźni. Dlaczego wolę określenie historie zamiast opowiadań? Opowieści z najdalszych przedmieść to książka obrazkowa, w której narracja dzieje się zarówno po stronie słowa pisanego jak i w bogatych ilustracjach. Te ostatnie nie tylko uzupełniają treść napisaną, one ją często zastępują, pokazują kolejne odsłony historii. To tak samo jak z musicalem w kinie. Często piosenki nie są tylko przerywnikiem, wręcz przeciwnie są ważnym elementem budującym fabułę.

okładka książki

 

Przyznaję bez bicia, że książki Marty Obuch działają na mnie odstresowująco. Nie jest to literatura faktu czy reportaże, które trzeba mieć na półce... Mamy tu do czynienia z obyczajową publikacją, z wątkiem kryminalnym i miłosnym. Ale warto czasami poczytać takie pozycję, bo pośmiać się i zapomnieć o szarej rzeczywistości.

Patrycja główna bohaterka - to kobieta po przejściach. Brzmi to okropnie, ale... znów została singielką, jest związana z ex kredytem mieszkaniowym, mieszka u swojej chorej ciotki, a teraz ma zostać damą do towarzystwa. Dobrze, może i szaleję za bardzo... Czy asystentka i opiekunka w jednym brzmią lepiej? W każdym razie szanowana pani doktor językoznawstwa ma zajmować się starszym panem - profesorem sztuki. Zygmunt Tofel jest zachwycony młodą asystentką, jej strategia szachową i koniec końców proponuje jej przeprowadzkę do willi. A w domu na Zajączka robi się małe poruszenie - ktoś się wprowadza, ktoś się włamuje a przede wszystkim ktoś ginie. Co z tym wspólnego ma pszczyńska księżna Daisy i Frida Kahlo? Jak rozwiążą się sprawy głównych bohaterów? Sprawdźcie sami.

mroczne popoludnie

 

Dawno nie czytałam książek Deana Koontza. Tak naprawdę znam trzy, może cztery jego książki; w tym jedną biograficzną o Trixie. Gdy tylko wyczytałam w informacjach, że bohaterką "Mrocznego popołudnia" opowiada o kobiecie zajmującej się ratowaniem golden retriverów stwierdziłam, że muszę odnowić znajomość z Deanem Koontzem.

Amy Redwing swoje życie poświęciła psom. Gdy ją poznajemy jedzie wraz z przyjacielem, Brianem, do domu, w którym pewien pijany mężczyzna pobił żonę i dzieci za to, że wykąpały jego psa naruszając tym samym jego poczucie władzy. Amy, która dla golden retriverów zrobiła by wszystko, staje na przeciw wściekłego mężczyzny uzbrojonego w łom i proponuje mu dwa tysiące dolarów za Nickie.

okładka książki

Długo zabierałam się do tej książki. Pierwsze wydanie pojawiło się kilkanaście lat temu. Ale czułam, że tematycznie mnie przerasta. Była świeżo opublikowana po zakończeniu wojny w Bośni i Hercegowinie, gdy świat dowiedział się o ludobójstwie. Gdy odkopywano zwłoki...

Teraz po latach, stwierdziłam, że warto to wreszcie przeczytać. Przecież Wojciech Tochman to mistrz reportażu.

Autor porusza trudny temat. Nie opisuje samej wojny. W książce mamy same konsekwencje... To co zawsze się pomija. A z tym zostają wszyscy - zwycięzcy i przegrani. Właściwie przegrane... "Przegrane" kobiety, bo zostają bez swych męskich członków rodzin - ojców, braci, mężów i synów. Trzeba ich pochować i opłakać. Bardzo często trzeba ich odnaleźć, zidentyfikować i dopiero dokonać pochówku. Tu pomaga dr Ewa Klonowski. Zostają bez środków do życia - brak fabryk, piekarń, pól... Brak wszystkiego. I trauma. Bo i one doświadczyły wojennych nieludzkich przeżyć. Wieczny strach, bicie, zastraszanie, wywozy do lasów, masowe mordy, gwałty. I ta niepewność czy sąsiad to twój przyjaciel czy jednak wróg - nie ważne kim był przed wojną, teraz reguły gry się zmieniły.

okładka książki

 

 

Tej książki nie przeoczycie. I to nie dlatego, że ze względu na swój rozmiar z trudem mieści się na półce. Bardziej ze względu na okładkę, na której widnieje wejście do ogrodu niczym z "Tajemniczego ogrodu" i... patyczak. Nienaturalnie duży, chudy i z odnóżami, których liczba zawsze mnie zastanawiała (i - gwoli ścisłości - dalej zastanawia):

 

 

Oprócz długich, chudych nóg (i pary dodatkowych, którą miał na wszelki wypadek)
Pan Patyczak składał się też z dwóch par rąk, z którymi nie zawsze wiedział, co ma robić, tułowia, który zawsze trzymał prosto, i głowy, w której miał wszystko, co potrzeba,
i do tego równo poukładane.

lasuch


Łasuch został mi polecony. Po przeczytaniu zarysu fabuły i obejrzeniu przykładowych plansz uznałem, że warto dać temu tytułowi szansę.
Świat przyszłości... może nie tak dalekiej jak się nam wydaje. Ludzkość wymiera, a w zasadzie wymarła. Pozostały jednostki, które próbują przeżyć i niebezpieczne grupy, których głównym celem, poza przeżyciem, jest łupieniem tego co jeszcze nadaje się do użytku. I są oni, dzieci, które zaczęły się rodzić po rozpoczęciu zarazy. Nie są to zwyczajne dzieci - to hybrydy. Częściowo ludzie, częściowo zwierzęta. Jednym z takich dzieci jest Łasuch. Chłopiec, który mieszka ze swoim ojcem w lesie. Jedyne co go wyróżnia to całkiem ładne poroże. Ojciec Łasucha umiera, a chłopiec musi opuścić bezpieczny las. Na zewnątrz nie jest bezpiecznie. Hybrydy są mordowane dla zabawy, a czasem w innych celach.

wakacje w trzeciej rzeszy

Kto z nas nie marzy o wakacjach? Sielskie widoczki, piękna przyroda, wspaniali gospodarze… Brzmi tak dobrze, że aż chciałoby się wsiąść do najbliższego środka lokomocji i udać się w podróż. Można to zrobić nie ruszając się z kanapy, a na dodatek cofając się w czasie.
Książka Julii Boyd to niezwykły reportaż o zmianach zachodzących w Niemczech dwudziestolecia międzywojennego. Stworzony z pamiętników, wspomnień i listów obcokrajowców takich jak turyści, studenci, dyplomaci, naukowcy, artyści, dziennikarze, przedsiębiorcy czy indyjski maharadża. Dający możliwość spojrzenia na życie ówczesnych ludzi bez współczesnego nam historycznego kontekstu. Wciągające historie i świetnie dobrane cytaty pozwalają czytelnikowi subtelnie lawirować między zawiłościami i złożonością życia w Trzeciej Rzeszy bez oceniania bohaterów książki.
Wakacje w Trzeciej Rzeszy są opowieścią cytując słowa z okładki „o przeszłości, w której niepokojąco odbija się nasza współczesność”. To książka o przemianach społecznych i magii medialnej propagandy. O uroku roztaczanym przez względny porządek i spokój. Warta przeczytania i polecenia innym – nie tylko historykom. Polecam!

Książkę znajdziecie w naszej bibliotece (tutaj)

Metryczka książki


Tytuł: Wakacje w Trzeciej Rzeszy
Autor: Julia Boyd
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2019
Gatunek: literatura faktu

Notka o autorze

Joanna Cieśla

joanna ciesla
Absolwentka Uniwersytetu Śląskiego i Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach.
Z wykształcenia kulturoznawca, bibliotekarz i animator kultury, z zamiłowania – książkoholik.
Zafascynowana pracą z ludźmi i zdobywaniem nowych doświadczeń.



filip i mama

Filip mieszka z mamą. To ona zajmuje się domem, synem i jeszcze biegnie do pracy. Zawsze się spieszy. Pogania też dziecko... Szybko, szybko, żebyśmy się nie spóźnili. Ale pewnego dnia mama nie jest mamą. Zaspała, nie pamięta jak się robi śniadanko, a na dodatek zmieniła się w smoka i wylizuje talerze oraz zjada robaczki. Wszystkim zajmuje się Filipek. Chłopczyk budzi mamę, robi kakałko (tak, tak... kakałko) z płatkami na śniadanie, chcę zaprowadzić mamę do szpitala, ale po drodze jeszcze zaglądają w dodatkowe miejsca. To on chroni i broni, dba o wszystko jak dorosły. 

Przecudna książka Piji Lindenbaum. Prosta kreska, wiele szczegółów. I co najważniejsze świat widziany oczami dziecka. Mama, która ma gorszy dzień (a może depresję?) zmienia się. Filipek tłumaczy to sobie jak umie. Chce pomóc - szuka lekarza, wyruszają z mamą do szpitala. Dziecko przejmuje odpowiedzialność za dorosłego i samego siebie. Stara się sprostać zadaniom, które stawia życie przed nami, rodzicami.