451 fahrenheita

 

Film 451° Fahrenheita - chciałem obejrzeć, ale wcześniej wolałem sobie przypomnieć ekranizację z 1966 roku. Odwlekałem to w czasie i tak to w moje ręce trafiła seria Artefakty, której jeden z tomów to 451° Fahrenheita - czy to nie znak? Zwłaszcza, że wcześniej tego nie czytałem?
Przyszłość. Niepalne domy, idealne społeczeństwo i rząd, który panuje nad tym co ludzie robią i myślą. Słychać latające samoloty, wybuchy bomb, ale obywatele nie muszą przejmować się wojną. Ich aktywność powinna się ograniczyć do pracy i odpoczynku przed ścianowizją. Wielkie ekrany wypełniają salony i grają non stop. Ich spersonalizowany przekaz zastępuje potrzebę rozmowy. Obywatele chłoną świat za pomocą ekranów. Książek nie ma. Każda istniejąca książka musi zostać spalona. Są zbyt niebezpieczne. Wprowadzają chaos w myślach obywateli. Zmuszają do myślenia, a to nie jest potrzebne.

 


'Książki pokazują pory na obliczu życia.'


Niszczeniem książek zajmują się strażacy. Dzięki temu nadal istnieją - przecież domy są całkowicie niepalne, a w każdym z nich jest szuflada do przydomowej spalarni. Każdy może zniszczyć niepotrzebne rzeczy (nie tylko książki).
451° Fahrenheita opowiada historię Guy'a Montag'a, strażaka, który wbrew obowiązującej doktrynie zaczyna czytać książki. Odkrywa świat na nowo, zaczyna wątpić, pytać. Odkrywa, że istnieje poezja i filozofia, że konsumpcjonizm jest narzędziem kontrolowania społeczeństwa. Zaczyna odczuwać potrzebę wyłączenia ścianowizji. Innymi słowy Montag staje się jednostką nad wyraz niebezpieczną. Jednostką, którą należy wyleczyć.
Bradbury początkiem lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku napisał powieść, która współcześnie przeraża swoją aktualnością. Zawarł w niej kilka elementów, które znamy z współczesnego świata. Konsumpcjonizm, muszelki (coś w rodzaju słuchawek), ścianowizja (interaktywne ekrany) i jednostki, które wolą żyć w wirtualnej rzeczywistości zamiast w realnym świecie. Jednostki, które nie próbują myśleć, chłoną bezrefleksyjnie treści, które są im dostarczane. Budujemy społeczeństwa, którymi łatwo sterować, które żyją w oderwaniu od świata, prawdy, historii.
Czy książki wystarczą by walczyć z takim obrazem świata? Nie, zdecydowanie nie, ale czytanie jest krokiem w dobrą stronę. Książki rozwijają wyobraźnie i zmuszają do refleksji. Nie tworzą, dziś tak to nazwiemy, chaosu informacyjnego. Nie przytłaczają. Zawsze można je 'wyłączyć'. Dają możliwość odpoczynku od siebie. To tak niewiele, ale czy potrzeba więcej?

Recenzja pierwotnie ukazała się na salomonik.eu

Książkę znajdziecie w naszej bibliotece (tutaj)

Metryczka książki


Tytuł: 451° Fahrenheita
Autor: Ray Bradbury
Wydawnictwo: MAG
Rok wydania: 2018
Gatunek: fantastyka, fantasy, science fiction

Notka o autorze

Szymon Szostok

szymon szostokZ wykształcenia politolog, z zawodu informatyk, a prywatnie miłośnik kina i zwierząt.
Od kilku lat prowadzi bloga salomonik.eu, na którym wylewa swoje zachwyty i frustracje dotyczące poznawanej kultury (ludzkiej również).
Lubi dobre wspomnienia i dlatego wielokrotnie ogląda te same filmy i czasem zachowuje się jak bajtel w zabawkowym.
Je mięso ;)