nieobecnosc

Rzadko sięgam po nowości książkowe. Trochę dlatego, żeby nie „zabierać” czytelnikom dostępu do nowych książek, trochę dlatego, że lubię poczytać na spokojnie, w swoim czasie, już bez tej wrzawy wokół, która towarzyszy niektórym premierom. Tym razem zrobiłam wyjątek, a to dlatego, ponieważ zaskoczyła mnie informacja o chorobie świetnej reżyser Magdaleny Piekorz, o której głośno zrobiło się w ubiegłym roku (o chorobie; Magdalena Piekorz jest artystką znaną już od dawna). Wykańczająca walka z boreliozą wyłączyła ją z życia zawodowego i prywatnego na ponad dwa lata, o czym zdecydowała się powiedzieć publicznie, by położyć kres naiwnemu i szkodliwemu podejściu do tej choroby, jakoby nie była ona wcale groźną i trudną do wyleczenia. Idąc za ciosem, po udzieleniu wielu wywiadów w mediach, Magdalena Piekorz, we współpracy z pisarką Ewą Kopsik, napisała powieść zatytułowaną „Nieobecność”. I właśnie po tę książkę sięgnęłam, gdy tylko pojawiła się w Bibliotece. To fikcyjna historia, lecz oparta na przeżyciach i wspomnieniach Magdaleny Piekorz, z najgorszych momentów walki z chorobą.
Autorki opowiadają historię Poli, młodej baletnicy u progu światowej kariery – dziewczyna dostaje w operze wymarzoną solową partię w pierwszej obsadzie, i to w premierowym przedstawieniu. Szczęści się jej również prywatnie, ponieważ poznaje Krzysztofa, z którym dość szybko tworzą udany i zgodny związek. Ale, jak to w życiu, nic nie trwa wiecznie… Pewnego dnia Pola, po powrocie z treningu, zaczyna czuć się źle. Bardzo źle. To, co początkowo wzięła za zwykłe przetrenowanie, było pierwszymi objawami tajemniczej choroby. Mogłabym zdradzić więcej, ale zatrzymam się w tym miejscu. Nie ma sensu mówić o pogarszaniu się stanu zdrowia Poli, o tym, jak walczyła o postawienie prawidłowej diagnozy, o tym, jak zmieniło się życie jej i Krzysztofa. Nie ma sensu o tym mówić, ponieważ chcę, abyście przeczytali tę książkę i sami poznali tę historię. Myślę, że wtedy i jej tytuł – „Nieobecność” – stanie się dla Was zrozumiały. I oczywisty. Bo tytuł ten, wg mnie, jest idealny.


Coś więcej o samej książce? Nie jest to typ powieści w moim guście. Gdyby nie temat przewodni – borelioza – pewnie bym się tą książką nie zainteresowała. To raczej obyczajówka z romansem w tle (pominąwszy chorobę), w której dość mocno irytowała mnie (a jednak!) idylla w życiu głównej bohaterki. Zupełnie nie rozumiem dlaczego Pola nie mogła być w kilkuletnim związku, takim, w którym dwoje ludzi zna się już znacznie lepiej i mają za sobą lepsze i gorsze momenty. Poważna choroba, jaką jest niewątpliwie borelioza, wystawia na próbę nie tylko „świeże” związki, ale i te wieloletnie. W „Niebecności” autorki postanowiły bliżej zapoznać Polę z Krzysztofem w tempie wręcz ekspresowym; od pierwszego ich spojrzenia na siebie podczas podróży pociągiem minęła ledwie chwila do wspólnego zamieszkania. Wiem, że takie sytuacje się zdarzają, ale przesyt szczęścia ujmował wiarygodności…
Podobało mi się jednak przedstawienie samej choroby. Tego, jak bohaterka zmagała się z coraz mniejszym zrozumieniem otoczenia i jak powtarzające się rzuty choroby wyłączały ją z codziennego życia. Coraz to nowsze różne symptomy, kolejne i kolejne wizyty u lekarzy różnych specjalizacji, bagatelizowanie problemu przez otoczenie, starania o prawidłową diagnozę a wreszcie samo leczenie – kosztowne, męczące i nieprzynoszące przez długi czas poprawy. Walka o powrót do zdrowia opisana była dość zwięźle, ale to przecież powieść, nie studium choroby. Myślę, że dłuższe opisy mogłyby być męczące dla innych czytelników, choć dla mnie temat jest niewyczerpany (niewyczerpywalny? ;) ). Na końcu pojawiły się posłowia oraz rozmowa, w których głos zabrali lekarze – specjaliści od leczenia chorób odkleszczowych. Być może wywiad przeprowadzony był nieco chaotycznie (jeśli ktoś nie jest w temacie, kilku terminów związanych gł. z diagnostyką może nie zrozumieć), ale cieszę się, że takie zakończenie tej książki się pojawiło. To ważny krok w uświadamianiu ludzi, iż wbrew powszechnemu przekonaniu, borelioza i inne choroby odkleszczowe są groźne.


To taka słodko-gorzka powieść, raczej nie „wyższa literatura” a coś do przeczytania w jeden wieczór, ale chciałabym, by przeczytało ją dużo ludzi. Ze względu na temat przewodni, bo o to tu chyba najbardziej chodzi. Warto wspomnieć, iż autorki będą gośćmi Biblioteki – w sobotę, 7 września, odbędzie się spotkanie w Ogrodzie Słów przy Filii nr 14 na Os. Tysiąclecia. Magdalena Piekorz i Ewa Kopsik opowiedzą o pracy nad książką, a myślę, że i o samej walce o powrót do zdrowia będzie można z panią Magdaleną porozmawiać. Jestem przekonana, że będzie to bardzo ciekawe spotkanie, w którym warto wziąć udział :)

Książkę znajdziecie w naszej bibliotece (tutaj)

Metryczka książki


Tytuł: Nieobecność
Autor: Ewa Kopsik, Magdalena Piekorz
Wydawnictwo: Sonia Draga
Rok wydania: 2019
Gatunek: literatura piękna

Notka o autorze

Antonina Szymitowska

antonina szymitowskaSkandynawskie mroczne kryminały to Antoniny zdecydowany #1, ale chętnie sięga również po inne powieści kryminalne oraz literaturę iberoamerykańską, niekoniecznie przepełnioną grozą i zbrodnią.
Lubi czytać po angielsku i hiszpańsku.
Lubi też wschodnie sztuki walki, skandynawski black metal, castellano rioplatense, upalne lato, spaghetti…
Nie lubi, gdy jej imię zdrabnia się Tosia lub Antosia. Od 2004 roku nie je zwierząt, ale nikogo do wegetarianizmu nie namawia.
To właśnie spod jej klawiatury wychodzi zdecydowana większość tekstów, które czytacie na naszej stronie.