pierwszy dzien wiosny

Narażę się swym wyznaniem niejednej osobie, ale podchodzę z dużym sceptycyzmem do tak zwanych powieści grozy, gdy pisane są przez kobiety. Zbyt często coś, co zapowiadane było jako doskonała powieść mrożąca krew w żyłach, okazywało się nudnym czytadłem, któremu bliżej do mdłej obyczajówki, niż porządnego thrillera czy kryminału. Ten mój sceptycyzm nie sprawia jednak, że całkowicie rezygnuję z książek pisanych przez autorki. Do powieści Nancy Tucker „Pierwszy dzień wiosny” podeszłam z mocnym postanowieniem – jak mnie nie porwie do strony X (już nie pamiętam której, pewnie coś koło 40), to bez żalu porzucam lekturę. Musiałam sobie tak założyć, bo zbyt często daję szansę kiepskim książkom, które tylko zabierają mi czas i zaangażowanie.

Dość prędko okazało się jednak, że opowiadana przez bohaterkę historia całkiem mnie wciągnęła. Bohaterką tą jest 25-letnia Julia, w dzieciństwie znana pod imieniem Chrissie, i „obie” one prowadzą naprzemienną narrację. Julia jest samotną matką z nieustającym poczuciem winy i obawami o przyszłość swoją i córki, które to obawy mają bezpośredni związek z jej przeszłością. Chrissie z kolei to niechciana, zbuntowana ośmiolatka, typowe zabiedzone dziecko ulicy, którego nikt nigdy nie otoczył miłością i opieką. I ta ośmiolatka pewnego dnia zabija dwuletniego brata swojej szkolnej koleżanki… Od tego momentu, od zbrodni wstrząsającej okolicą, życie Chrissie jakby nabiera koloru – dziewczynka wie coś, czego nie wiedzą inni –„nawet dorośli”, „nawet policjanci”. Tajemnica, którą skrywa dziewczynka, dodaje jej poczucia mocy i pewności siebie. Wprawdzie wciąż głodna, zaniedbana i nielubiana, ale już ma przewagę nad innymi, już może manipulować, świadomie wprowadzać w błąd, bawić się sytuacją. Cieszy ją zamieszanie, jakie wywołała, bo choć nikt nie podejrzewa Chrissie, jej wystarczy to, że przecież ONA wie. To niemal tak, jakby właśnie NIĄ interesowali się wszyscy mieszkańcy miasta. Nareszcie ktoś o niej myśli i mówi!

Wykreowana przez Nancy Tucker postać małej Chrissie przebija na głowę dorosłą Julię. To, w jaki sposób ukazała codzienność dziewczynki niekochanej przez matkę, jej zmagania z nauką, konflikty z nauczycielami, kłótnie z koleżankami, relacje z mieszkańcami miasta… Brak miłości i choćby podstawowej opieki, jakiej wymaga dziecko w jej wieku, rzutował na zachowanie dziewczynki. Tak, to ona, własnymi rękoma pozbawiła życia dziecko, ale być może nie doszłoby do tej tragedii, gdyby Chrissie żyła w normalnej rodzinie. Niechby i była to rodzina dwuosobowa – ona i mama – ale wystarczy miłość, zaufanie, wsparcie… I jedzenie. I być może nie doszłoby do tego, do czego doszło (ok, wtedy nie byłoby dobrego thrillera ;-) ). Nie mogę powiedzieć, że polubiłam małą Chrissie. Trudno ją polubić. Trudno zaakceptować. Ale właśnie to jest siłą tej bohaterki – jest prawdziwa. Julia również ma swoje chimery, ale jej postać nie wywołuje silnych emocji. Bywa męcząca, ale znając historię jej życia, można zrozumieć pewne zachowania.

Akcja powieści toczy się niespiesznie. Autorka jest psychologiem eksperymentalnym, co w jej książce czuć – to thriller psychologiczny, w którym pierwsze skrzypce grają emocje i psyche bohaterów, skomplikowane relacje międzyludzkie, dramaty rodzinne. I to jest mocną stroną powieści Tucker – uświadamiasz sobie (lub przypominasz), jak ważne jest to, co w środku, w człowieku; jak relacje z najbliższymi rzutują na rozwój najmłodszych, a w dalszej perspektywie – na ich dorosłe życie.  

Podsumuję krótko – świetna powieść. Jeśli szukacie czegoś przytłaczającego (:D), a równocześnie nie pozwalającego oderwać się od lektury, „Pierwszy dzień wiosny” będzie idealną książką. Czekam na kolejne powieści Nancy Tucker, ale znów z małą obawą – poprzeczkę autorka zawiesiła wysoko ;-)

PS. Powieść nie jest oparta na faktach, jednak zainteresowani tematem na pewno widzą zbieżność z prawdziwą osobą i prawdziwymi zbrodniami. Mam na myśli postać Mary Bell – nieletniej morderczyni z Wielkiej Brytanii, która w chwili popełnienia pierwszego zabójstwa miała zaledwie 11 lat. Jej ofiarami byli trzy- i czteroletni chłopcy. Być może autorka zainspirowała się tą historią.

Nancy Tucker ‘Pierwszy dzień wiosny’

Notka o autorze

Antonina Szymitowska

antonina szymitowskaSkandynawskie mroczne kryminały to Antoniny zdecydowany #1, ale chętnie sięga również po inne powieści kryminalne oraz literaturę iberoamerykańską, niekoniecznie przepełnioną grozą i zbrodnią.
Lubi czytać po angielsku i hiszpańsku.
Lubi też wschodnie sztuki walki, skandynawski black metal, castellano rioplatense, upalne lato, spaghetti…
Nie lubi, gdy jej imię zdrabnia się Tosia lub Antosia. Od 2004 roku nie je zwierząt, ale nikogo do wegetarianizmu nie namawia.
To właśnie spod jej klawiatury wychodzi zdecydowana większość tekstów, które czytacie na naszej stronie.