noc w caracas

„Noc w Caracas” to powieściowy debiut Wenezuelki Kariny Sainz Borgo. Debiut, którym w literackim świecie fikcji poprzeczkę zawiesiła niesłychanie wysoko. Wiem, że takie słowa powinno się zachować na koniec, ale napiszę to już teraz: z niecierpliwością wyczekuję kolejnych jej książek na polskim rynku wydawniczym.

Bohaterką „Nocy w Caracas” jest Adelaida Falcón, trzydziestokilkuletnia kobieta, o której już od pierwszych zdań wiemy, że właśnie pochowała matkę, będącą jej jedynym rodzicem, jedyną bliską osobą. We wspomnieniach kobiety przewijają się również siostry jej matki – wiekowe bliźniaczki Clara i Amelia, różne od siebie jak dzień i noc. Ale są one jedynie wspomnieniem, ponieważ mieszkają w odległej od Caracas nadmorskiej mieścinie, a to właśnie Caracas jest centrum wydarzeń. Caracas w samym środku rewolucji, wojny domowej, szalejącej rekordowej inflacji, braków towarów w sklepach, grabieży i, przede wszystkim, przemocy występującej pod każdą postacią – porwań, wymuszeń, pobić, gwałtów, najbrutalniejszych do wyobrażenia zabójstw.
To wszystko dzieje się na co dzień, trupy leżące na ulicach widać z okien mieszkań, strach paraliżuje wszystkich –  nawet we własnych czterech ścianach człowiek boi się zapalić wieczorem światło, skorzystać z łazienki, cichutko rozmawiać – zachowanie w tajemnicy obecności w swoim (jeszcze swoim) domu, to najwyższa konieczność, by przeżyć.

 

I w tym wszystkim, w całym tym spływającym krwią chaosie, świat się jednak nie zatrzymał – życie zwykłych mieszkańców stolicy Wenezueli wciąż wymusza na nich wyjścia do sklepu po towary pierwszej potrzeby (często ich nie ma, lub ceny mają niebotyczne), odwiedziny w szpitalach u chorych, których choroby nie mają nic wspólnego z toczącą miasto jak rak przemocą, wreszcie, jak u bohaterki – pochówek bliskich, na których przyszedł czas. Wszystko to jednak trzeba robić dyskretnie, przemykać ulicami dokładnie obserwując okolicę i innych ludzi.

Adelaida Falcón również jest ofiarą – jej mieszkanie zostaje przejęte przez bandę zbuntowanych, niebezpiecznych, prostackich kobiet. Nie ma mowy o kobiecej solidarności, o jakimkolwiek „siostrzańskim” zrozumieniu. Adelaida do mieszkania dostać się już nie może, choć bardzo chciałaby zabrać stamtąd choć kilka pamiątek po ukochanej mamie. To piękna zastawa stołowa, książki ze wspólnej biblioteczki (matka, nauczycielka, zaszczepiła w córce miłość do dóbr kultury), dokumenty. Niestety, jej mieszkanie nie jest już jej, a dostępu do środka strzegą pięść i pistolet zatknięty za pasek.

Dokąd ma się udać? Przebywanie na ulicy, także w dzień, jest niebezpieczne, rodziny w stolicy nie ma, jedyna jej przyjaciółka postradała zmysły po zaginięciu swojego młodszego brata. Zresztą, przeprowadzka do kogokolwiek nie wchodzi w rachubę – to ściąganie kłopotów na siebie i na domowników. Zupełnym przypadkiem okazuje się, że drzwi sąsiedniego do Adelaidy mieszkania nie są zamknięte na klucz. Zrządzenie losu! Kobieta nie zastanawia się długo – pozostanie na klatce schodowej to niepotrzebne zwracanie na siebie uwagi. Wchodzi do mieszkania i …

I tu już więcej nie powiem, ale w końcu rozumiem skąd hiszpański tytuł powieści „La hija de la española” czyli „Córka Hiszpanki”.

Powieść Kariny Sainz Borgo przeczytałam jednego dnia. Wciągnęła mnie od pierwszych zdań, choć nie spodziewałam się, że w taki sposób zostanie poprowadzona. Kipi od emocji, które wylewają się z każdej wręcz strony. Nie jest to literatura łatwa, ściska za serce, odbiera ufność. Każe doceniać (s)pokój, który mamy na co dzień, choć w obecnych czasach i sytuacji w Ukrainie, ledwie kilkaset/kilkadziesiąt kilometrów od nas, nie sposób nie porównywać fikcji literackiej (choć zaczerpniętej z życia) z bolesną prawdą.
„Noc w Caracas” to piękna literatura piękna.

Metryczka książki


Tytuł: Noc w Caracas
Autor: Karina Sainz-Borgo
Wydawnictwo: Zysk
Rok wydania: 2021
Gatunek: literatura piękna

Notka o autorze

Antonina Szymitowska

antonina szymitowskaSkandynawskie mroczne kryminały to Antoniny zdecydowany #1, ale chętnie sięga również po inne powieści kryminalne oraz literaturę iberoamerykańską, niekoniecznie przepełnioną grozą i zbrodnią.
Lubi czytać po angielsku i hiszpańsku.
Lubi też wschodnie sztuki walki, skandynawski black metal, castellano rioplatense, upalne lato, spaghetti…
Nie lubi, gdy jej imię zdrabnia się Tosia lub Antosia. Od 2004 roku nie je zwierząt, ale nikogo do wegetarianizmu nie namawia.
To właśnie spod jej klawiatury wychodzi zdecydowana większość tekstów, które czytacie na naszej stronie.