kazdy

Pod względem literackim, 2021 rok był dla mnie niezwykle dobry. Nie przeczytałam aż tylu książek, co rok wcześniej, ale za to poznałam więcej książek dobrych, wręcz świetnych, a tych złych było niezwykle mało – może ze dwie? To mnie niezwykle cieszy, bo nie lubię tracić czasu na złą lekturę, nawet gdy porzucam ją po kilkudziesięciu stronach (Zdecydowanie najgorszą książką były „PaprocanyPauliny Świst. Czegoś tak dramatycznie złego jeszcze chyba w życiu nie czytałam!)

Jeśli jesteście ciekawi, jakie tytuły przeczytane przeze mnie w zeszłym roku zrobiły na mnie największe wrażenie, zajrzyjcie poniżej. Może i Was coś skusi? ;-) Kolejność, w której zostały wypisane, jest jak najbardziej przypadkowa. Wpis jest długi, więc podzielony został na dwie części. Pierwszą znajdziecie tutaj. 

 

Salvatore Scibona ‘Każdy’
Bardzo mylący opis wydawcy na okładce książki, sugeruje co najmniej thriller z czasów współczesnych. Tymczasem to literatura piękna, opowiadająca historie dwójki mężczyzn i jednego chłopca, które w pewien sposób łączą się ze sobą. Wszyscy oni, choć tak różni między sobą, borykają się z podobnymi problemami: samotnością wśród ludzi, poszukiwaniem swojej tożsamości, akceptacji bliskich, swojego miejsca na świecie. Przez strony powieści przewija się obraz wojny w Wietnamie; bałam się znużenia tymi scenami, bo nie pociągają mnie wojskowe klimaty, okazały się jednak nadzwyczaj wciągające. I ważne fabularnie. Dziwna to powieść i trudno o niej pisać, ale jest wciągająca, czyta się ją z zapartym tchem. 

Rebecca Makkai ‘Wierzyliśmy jak nikt’
Piękna literatura piękna. Powieść Makkai to hołd złożony sile przyjaźni, która trwa, choć wszystko inne przemija – nawet życie. Tłem wydarzeń są lata 80-te ubiegłego wieku, kiedy w Stanach Zjednoczonych AIDS zbiera śmiertelne żniwo, zwłaszcza w kręgach osób homoseksualnych. Przyjaciele, kochankowie, znajomi – powoli odchodzą jeden po drugim, wyniszczani okrutną chorobą. Ale życie innych trwa, naznaczone cierpieniem i tęsknotą. „Wierzyliśmy jak nikt” Makkai to ponad 600 stron wybornej lektury.

Stephen King ‘Billy Summers’
Billy Summers to były żołnierz, aktualnie zabójca na zlecenie. Doskonały strateg i snajper, bez mrugnięcia okiem wypełnia rozkazy. Pieniądz nie śmierdzi, eliminowanie niepotrzebnych jednostek to dla niego łatwizna, a honor nie przeszkadza w tym, by pracować dla tych, którzy oferują więcej. My poznajemy Billy’ego, gdy otrzymuje kolejne zlecenie i właśnie przygotowuje się do jego realizacji. Nie wszystko jednak idzie po jego myśli, pojawiają się komplikacje, które sprawiają, że teraz i jego życie jest w niebezpieczeństwie. Powieść snuta przez Kinga splata się z powieścią spisywaną przez Summersa – wspomnieniami wojskowej przeszłości, która rzutuje na teraźniejszość. Czy znając jego trudne doświadczenia, spojrzymy na zabójcę łaskawszym okiem? „Billy Summers” to King inny, niż nas przyzwyczaił. Bardzo dobra powieść.

o choroba antoninaBoguś Janiszewski, Max Skorwider ‘O, choroba’
To chyba jedyny komiks, jaki mi się spodobał, jaki mnie wciągnął, jaki chciałam mieć w prywatnej biblioteczce.
Bohaterką jest 12-letnia Adela, dziewczynka z typowymi dla swojego wieku radościami i problemami, której życie diametralnie zmienia się w jednym ledwie dniu – w dniu, w którym dostaje diagnozę: rak krwi, białaczka. Od tego momentu Adela już nigdy nie będzie sama – zawsze towarzyszy jej choroba, początkowo niechciana i brzydka, zła, potem już jako przewodniczka po świecie leków, terapii, życia szpitalnego. My, jako obserwatorzy z boku, dowiadujemy się wiele o tym, jak wygląda rozwój choroby, proces leczenia, jak wygląda życie, które już nigdy nie będzie takie, jak przed diagnozą. Lektura jest wstrząsająca, rysunki są niezwykle sugestywne. Płakałam przy czytaniu i śmiałam się, bo to książka jak życie – nawet w obliczu tragedii zawsze dzieje się coś, co powoduje śmiech.
O tym wszystkim jest właśnie „O, choroba”, którą, chciałabym, abyście nie wypożyczyli, a kupili. Całkowity dochód ze sprzedaży komiksu (cena niezmienna 35 zł) przeznaczony jest na rzecz Fundacji Iskierka. Wiecie już, dlaczego nie-fanka komiksów musiała mieć ten na własność…

Anders Roslund, Börge Hellström ‘3 sekundy’, ‘3 minuty’
Dwie pierwsze powieści trylogii o Piecie Hoffmannie, tajnym współpracowniku szwedzkiej policji, który przenika do struktur mafii, by od środka zniszczyć bestię niszczącą Szwecję. W pierwszym tomie („3 sekundy”) Piet dostaje nową tożsamość i, jako niezwykle groźny bandyta z bogatą kartoteką, trafia do jednego z najpilniej strzeżonych więzień w kraju, by tam wykonać powierzoną mu misję. Plan działania nie idzie jednak po myśli jego i jego przełożonych, gdy jeden ze śledczych okazuje się zbyt dociekliwie badać pewną ze spraw, w których postać Pieta się przewija. (uwaga, za chwilę będzie spojler ;) )
By ratować życie swoje i swoich bliskich, mężczyzna musi diametralnie zmienić sposób działania, nie wiedząc, czy może nadal ufać swoim zwierzchnikom. Jak możecie się domyślić, Pietowi udaje się przeżyć. Bez tego nie byłoby kolejnego tomu, „3 minuty”, który podobał mi się jeszcze bardziej ;)
W tomie trzecim Piet, po kilku latach od pamiętnych szwedzkich wydarzeń więziennych, znów pracuje pod przykrywką – tym razem jako jeden z członków kolumbijskiego kartelu narkotykowego. Historia podobna do poprzedniej, a jednak emocje są tu zupełnie inne. W powieści pojawia się postać szwedzkiego detektywa Ewerta Grensa, który i poprzednio miał swój istotny udział w wydarzeniach, których „głównym bohaterem” był Piet. Czy mężczyźni mogą sobie nawzajem zaufać po tym, co stało się kilka lat wcześniej? Czy misja rozbicia kartelu dojdzie do skutku? Świetne powieści sensacyjne!

kocie mojeJackson Galaxy, Mikel Delgado ‘Kocie mojo, czyli jak być opiekunem szczęśliwego kota’
Dzięki przypadkowi, latem ubiegłego roku pojawił się w moim domu nowy członek rodziny. Malutki, 3-tygodniowy kotek znaleziony w krzakach dzięki swojemu donośnemu płaczowi. Z zaropiałymi, sklejonymi oczkami, tak malusieńki, że mieścił się w dłoni, skradł me serce od pierwszego spojrzenia. Po prostu spojrzałam na niego i poczułam „To jest TEN kot!”. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że ja za kotami, delikatnie mówiąc, nie przepadam… :D Ale ten mały czarnulek, z trójkątną buźką, z białą muszką pod szyją i białymi majteczkami, miał w sobie to coś, co łapało za serce. Tym bardziej, że został znaleziony w krzaku, samotny i przerażony. Jakże mógłby nie zostać członkiem rodziny?! A skoro rodzina powiększyła się nieoczekiwanie i to o kogoś, o czyim życiu i zwyczajach nikt z nas totalnie nic nie wiedział (koty dla nas to zagadka, byt obcy, coś jak języki buszmeńsko-hotentockie), trzeba było podszkolić się z „obsługi”. Żeby i nam, ale głównie temu maleństwu, żyło się dobrze. Z gąszczu poradników dla właścicieli kotów na pierwszy ogień poszła publikacja kociego guru – Jacksona Galaxy, którego twarz kojarzyłam z tv. Nie oglądałam jednak jego programów edukacyjnych, ponieważ, jak wspomniałam, do kotów nie ciągnęło mnie nigdy, a obserwowanie, choćby na ekranie, jak uzbrojony w ostre kły i pazury włochaty szatan terroryzuje dom i masakruje „swoich ludzi”, eskalowało moją kocią traumę. Ale pojawiła się u nas ta mała kuleczka i trzeba było wykonać pracę od podstaw. Ileż mi ta książka uświadomiła! Lektura fantastyczna; krok po kroku wszystko wyjaśnione. Nie tylko co robić w danej sytuacji, a czego nie, ale też – dlaczego właśnie tak, a nie inaczej, i jakie będą dalsze konsekwencje. Wracam do tej bazy wiedzy za każdym razem, gdy coś mnie intryguje, gdy chcę się upewnić że dziwne zachowanie mojego kota jest w pełni normalne. Ta książka to must have każdego właściciela* kota, nawet takiego z doświadczeniem. Jest w tej książce wszystko, odpowiedź na każde pytanie, jakie zrodzi się w głowie towarzysza kota. Bardzo, bardzo pomocna lektura.

*ok, z tym właścicielem to mnie poniosło. Mieszkający z kotami wiedzą, że to nie oni są właścicielami. Są poddanymi ;)

Wszystkie powyższe książki dostępne są w naszej Bibliotece. Jeśli jeszcze ich nie znacie, a któryś z opisów Was zaciekawił, nie zwlekajcie – życie jest zbyt cenne, by tracić czas na kiepskie lektury.

Notka o autorze

Antonina Szymitowska

antonina szymitowskaSkandynawskie mroczne kryminały to Antoniny zdecydowany #1, ale chętnie sięga również po inne powieści kryminalne oraz literaturę iberoamerykańską, niekoniecznie przepełnioną grozą i zbrodnią.
Lubi czytać po angielsku i hiszpańsku.
Lubi też wschodnie sztuki walki, skandynawski black metal, castellano rioplatense, upalne lato, spaghetti…
Nie lubi, gdy jej imię zdrabnia się Tosia lub Antosia. Od 2004 roku nie je zwierząt, ale nikogo do wegetarianizmu nie namawia.
To właśnie spod jej klawiatury wychodzi zdecydowana większość tekstów, które czytacie na naszej stronie.