usciski

„Uściski” to debiut literacki pochodzącej ze Śląska Aurelii Blancard, tłumaczki języka francuskiego. I we Francji właśnie, w niewielkiej mieścinie Charleville, rozgrywa się akcja powieści. Jej główną bohaterką jest Lidia, młoda Polka, biegle władająca siedmioma językami. Mieszka w wynajętej kawalerce wraz z mężem, budowlańcem Vincentem, na życie zarabia realizując zlecenia przekładów na francuski. Pewnego dnia Lidia otrzymuje telefon z policji, z prośbą o przetłumaczenie treści listu znalezionego w mieszkaniu młodej samobójczyni. Zmarła kobieta to przybyła do Francji przed kilku laty Natalia, Rumunka pracująca jako sekretarka w jednej ze znanych prywatnych firm. Wspomniany list kobieta zaadresowała do swojej młodszej siostry, Adriany. Jego treść, niewinna i zwyczajna według policji, tłumaczącej go Lidii wydaje się jednak podejrzana. I gdyby nie to, że z Rumunii przybywa Adriana, nieznająca języka, potrzebująca noclegu i pomocy tłumacza, Lidia odebrałaby zapłatę za zlecenie i zamknęła sprawę. Niestety, chcąc pomóc osamotnionej dziewczynie, coraz bardziej łamie zasady zawodowego dystansu angażując się w prywatne śledztwo, mające wyjaśnić prawdę o śmierci Natalii…

Ciekawa to powieść, przyjemnie się ją czytało. Gdybym wcześniej nie wiedziała, nie pomyślałabym, że „Uściski” to pisarski debiut Blancard. Fabularnie nie jest to coś, czego czytelnicy kryminałów by nie znali, nie rozszyfrowali, ale nudzić się przy lekturze nie będą. Kilka wątków jednak autorka kiepsko rozegrała (Lidia wraca do domu i zastaje Vincenta pakującego walizki. Mężczyzna oświadcza, że wyjeżdża na jakiś czas, mówi „pa” i znika. Nie wiadomo gdzie jest, na pewno nie tam, gdzie mógłby być – u rodziców – ale Lidia podchodzi do tego nienaturalnie obojętnie. Mijają dwa tygodnie, małżonkowie nie mają ze sobą żadnego kontaktu, a Lidia zachowuje się jakby nie widzieli się ledwie od godziny. Mam wrażenie, że autorka nie miała pomysłu na rozwinięcie postaci Vincenta i stąd dziwne jego „oddelegowanie”), bohaterowie bywają momentami niezwykle irytujący (Lidia po raz pierwszy okazuje złość, gdy słyszy, że jest gruba. Gdy opowiadano jej wcześniej historię kobiet zmuszanych do prostytucji, reagowała denerwującą obojętnością; Adriana to gaduła, wypowiada się w sposób bardzo definitywny, jednak zachowuje jak zahukane dziewczątko; z kolei policjant prowadzący śledztwo to totalny palant). A Charleville? Miasteczko przedstawione zostało jako zapadła dziura, którą bezustannie pokrywają deszczowe chmury, a większość mieszkańców stanowią biedni imigranci, menele i prostytutki. Muszę jednak przypomnieć – pomimo powyższych „zarzutów” przyjemnie mi się książkę czytało ;-)

Jest na jedno-dwa literackie posiedzenia, w sam raz pomiędzy bardziej wymagające powieści. A jeśli macie ochotę na więcej twórczości Aurelii Blancard, jest i drugi tom z tłumaczką Lidią i jej mężem, Vincentem – „Dziewczyna w drugim rzędzie”. Tę powieść również przeczytałam, ale o tym może napiszę innym razem ;-) Zdradzę tylko, że po tej lekturze moja niechęć do brudzących wszystko i roznoszących choroby gołębi znacznie wzrosła…

Metryczka książki


Tytuł: Uściski
Autor: Aurelia Blancard
Wydawnictwo: Zysk
Rok wydania: 2020
Gatunek: kryminał, sensacja, thriller

Notka o autorze

Antonina Szymitowska

antonina szymitowskaSkandynawskie mroczne kryminały to Antoniny zdecydowany #1, ale chętnie sięga również po inne powieści kryminalne oraz literaturę iberoamerykańską, niekoniecznie przepełnioną grozą i zbrodnią.
Lubi czytać po angielsku i hiszpańsku.
Lubi też wschodnie sztuki walki, skandynawski black metal, castellano rioplatense, upalne lato, spaghetti…
Nie lubi, gdy jej imię zdrabnia się Tosia lub Antosia. Od 2004 roku nie je zwierząt, ale nikogo do wegetarianizmu nie namawia.
To właśnie spod jej klawiatury wychodzi zdecydowana większość tekstów, które czytacie na naszej stronie.