z zycia biblioteki okragly 2

 

Dwanaście sugestii dla wytrawnych Czytelników. To już prawie koniec naszego wyzwania, ale mimo to nadal kusimy czytaniem. W każdej chwili możecie sięgnąć do wyzwania czytelniczego, a na bibliotecznym fanpage’u w postach z challangem dzielcie się swoimi opiniami o książkach, które czytacie.

 


wyzwanie 11

Listopad: przeczytaj, nieodkrytą jeszcze przez siebie, książkę Stanisława Lema.

Książki znajdziecie również w wersji elektronicznej na Legimi

 

#1 Odkrycie Antoniny

wyzwanie 11 antonina

Przyznaję od razu - Lema nigdy nie czytałam. I gdyby nie listopadowe wyzwanie, nadal nie poznałabym jego twórczości. No, nie ciągnie mnie. Ale ktoś podrzucił mi "Dyktanda czyli... w jaki sposób wujek Staszek wówczas Michasia - dzisiaj Michała - uczył pisać bez błędów" i zaintrygował mnie, bo jako uczennica uwielbiałam dyktanda. Już pierwszy tekst zwrócił moją uwagę, spójrzcie tylko jak się zaczyna:

W kałuży krwi leżał trup świeży, lecz sztywny, z wyrazem zasmucenia na twarzy, której niewiele mu zresztą zostało. Kula niezwykłego kalibru uczyniła poważne spustoszenia w jego zębach trzonowych, małżowinie oraz w móżdżku, który wyciekał teraz miarowymi kroplami na łopuchy i zeszłoroczny numer "Przyjaciółki"...

Inne dyktanda są równie kuriozalne. Bohaterem jednego jest pies Piorun, który posiadł ponad pięćset pcheł, inny rozpoczyna się informacją, że żona pana Ambrożego nadziała ruski pieróg drzazgami i potłuczonym szkłem, kolejny to instruktaż dla palących w piecu - najlepiej na podpałkę używać prasy, szczególnie "Trybunę Ludu". Jest nawet wizja ustawy wydanej przez ministerstwo oświaty, w myśl której młodzież szkolna, za popełnione błędy ortograficzne, zamiast dostawać złe stopnie, kierowana będzie do obozów koncentracyjnych...

Doceniam wyobraźnię autora, który w każdym z kilkunastu dyktand "poszedł na całość". To jednak nie to. Teksty mnie nie porwały, choć początkowo wydawało mi się, że będę miała ubaw. Może to nie ten dzień, nie to miejsce (znacie to na pewno). Życie jest zbyt krótkie, by czytać książki, które "powinno się znać" - mam na myśli nie tylko konkretne tytuły, ale i autorów (trudno u Stanisława Lema właśnie "Dyktanda" uznać za must-read). Jak mnie do Lema nie ciągnęło, tak nie ciągnie; "Dyktanda" nie zmieniły nic.

Stanisław Lem „Dyktanda”

 

#2 Odkrycie Moniki

wyzwanie 11 monika

Nie będę wyjątkiem pisząc, że Lema dotychczas nie czytywałam ("Opowieści pilota Pirxa" zamieszczone w szkolonym podręczniku mnie skutecznie zniechęciły). Dla wyzwania sięgnęłam po "Planetę Lema. Felietony ponadczasowe". I to był strzał w dziesiątkę.

Czyta się to cudnie, niemalże samo. Ma dobry język, wnikliwość ocen, rozpościera przed czytelnikiem morze powiązań i literackich ścieżek. Dość powiedzieć, że już rozglądam się za twórczością Stefana Chwina, którego Stanisław Lem przywoływał niejednokrotnie.

Trafność opinii, owa ponadczasowość osądów są uderzające, bo jakże inaczej nazwać zapisane w 2003 roku słowa:

Nadciągnęła epoka ikonograficzna, internetowa, komputerowa, która zaczyna nadwyrężać czcigodne państwo Gutenberga. Niczym galernicy, jesteśmy przykuci do naszych pisarskich zawodów i być może stanowimy już dziejowy relikt, który stanie się kolejnym zmartwiałym łupem technologii. Powiedzenie habent sua fata libelli* nabrało w nowym stuleciu szczególnego, gdyż niepokojącego znaczenia.

Przekonałam się do niektórych zapisków Stanisława Lema - felietony zdecydowanie do nich należą.

* I książki mają swój los [za: Encyklopedia PWN, https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/habent-sua-fata-libelli;3909294.html; dostęp: 8.11.2021 r.]

Stanisław Lem „Planeta Lema. Felietony ponadczasowe” 

 

#3 Odkrycie Sławka

wyzwanie 11 slawek

Powieść „Powrót z gwiazd” Stanisława Lema wydana została po raz pierwszy w 1961 r. w Wydawnictwie Czytelnik. Bohaterem jest kosmonauta Hal Bregg, który z załogą statku „Prometeusz” wraca po 10 latach na Ziemię. I co tam zastaje? Całkiem odmienione społeczeństwo, korzystające z dobrobytu poprzez darmowy dostęp do usług i rozrywek, ponieważ pracą zajmują się tylko roboty. Na Ziemi panuje kult młodości, ludzkość pozbawiona jest lęku, gdyż zlikwidowano wojny, a zabieg „betryzacji” wyeliminował u człowieka gen agresji (zarówno u ludzi, jak i u zwierząt):

Była to cywilizacja pozbawiona lęku. Wszystko, co istniało, służyło ludziom. Nic nie miało wagi, prócz ich wygody, zaspokojenia potrzeb oczywistych i najbardziej wyszukanych, Zewsząd, ze wszystkich dziedzin, w których obecność człowieka, ułomność jego namiętności, powolność jego reakcji mogła stworzyć choć najmniejsze ryzyko – został on wyeliminowany na rzecz urządzeń martwych, automatów. Był to świat zamknięty na niebezpieczeństwo. Na grozę, walkę, na wszelki gwałt – nie było w nim miejsca (...).

„Powrót z gwiazd”, to ostrzeżenie przed eksperymentami na ludzkości oraz sztucznym uszczęśliwianiem człowieka na siłę. Należy też zadać sobie pytanie, czy miłość bohaterów jest w stanie przeciwstawić się panującemu konsumpcjonizmowi oraz sztucznie narzuconym zmianom obyczajowym, normom i systemom.

Stanisław Lem „Powrót z gwiazd”

#4 Odkrycie Ani

wyzwanie 11 ania

Nie przepadam za literaturą science-fiction i jakoś nigdy mnie do książek Stanisława Lema nie ciągnęło, stąd nietrudno było znaleźć nieodkrytą jeszcze przeze mnie książkę tego autora, ale żeby nie było zbyt oczywiście - wybrałam „Śledztwo”, powieść z 1959 roku.

„Śledztwo” zaczyna się jak klasyczny angielski kryminał – punktem wyjścia są tajemnicze zniknięcia ciał z małych wiejskich kostnic, ale im dalej, tym więcej rozważań na temat natury ludzkiej, wpływu rozwoju nauki na ludzkie postrzeganie świata, pojawia się nawet motyw tajemniczego wirusa. Ciekawie jest obserwować, jak autor wykorzystuje konwencję kryminału do przekazania obserwacji i spostrzeżeń natury raczej filozoficznej, choć – przyznaję - nie ułatwia to lektury. Nie wiem, czy sięgnę po inne książki Stanisława Lema, może jak opadnie szum wokół jego twórczości związany z Rokiem Lema…

Jeszcze ciekawostka - powieść dwa razy przenoszona była na ekran – jest film w reż. Marka Piestraka z 1973 roku oraz spektakl Teatru Telewizji z 1997 roku, w reż. Waldemara Krzystka.

PS. Zapoznawałam się z Lemem w formie audiobooka i polecam interpretację Adama Baumana.

Stanisław Lem „Powrót z gwiazd”

#5 Odkrycie Magdy

wyzwanie 11 magda

Stanisław Lem jest niewątpliwie postacią niezwykłą, podobnie jak jego twórczość, która zaskakuje z każdą przewracaną kartką w książce. Dla mnie długo nieodkrytą a ciągle będącą na mojej liście tego, co chcę przeczytać, był „Szpital Przemienienia”. I się udało. Listopadowe wyzwanie zmobilizowało mnie do poznania pierwszej części trylogii „Czas nieutracony”. „Szpital Przemienienia” szczerze mnie zaskoczył, ile tu sytuacji, wydarzeń, historii, które śmiało można osadzić we współczesnych realiach – nazywając to słowami autora, to po prostu „obłęd”. Owym szpitalem jest szpital psychiatryczny, w którym problemy społeczne, poglądy filozoficzne, przeżycia wojenne są pierwszoplanowymi postaciami. „Szpital Przemienienia” jest tworem ukończonym w 1948 roku - to pierwsze dzieło Stanisława Lema, stąd trochę odmienne od pozostałej twórczości.

Teraz widzę, że to właściwie wszystko jedno: ci, co się spieszą, i ci, co mają czas, dochodzą do jednego miejsca. Nigdy nie żałuj, nie żałuj. Żebyś nigdy nie żałował, że byłeś tu, a nie tam, że mogłeś zrobić, a nie zrobiłeś. Nie wierz. Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś.

Stanisław Lem „Szpital Przemienienia”