wiktorio i love you

Skoro zaglądacie na stronę MBP i czytacie nasz blog, to pewnie jesteście użytkownikami biblioteki. A czy macie swoich ulubionych bibliotekarzy? Czy raczej bibliotekarki, bo jednak kobiety w tym zawodzie przeważają? Ja do dziś pamiętam panią bibliotekarkę z chorzowskiej wypożyczalni dla dzieci i młodzieży, życzliwą i uśmiechniętą, to jej zawdzięczam pierwsze spotkanie z książkami Joanny Chmielewskiej (i nie tylko). Bohaterce książki Mai Hjertzell, 9-letniej Linn spotkanie Wiktorii, bibliotekarki z objazdowej biblioteki pomogło lepiej zrozumieć siebie i spotkać nową przyjaźń.

Linn mieszka z mamą w bloku pod lasem (jej tata po rozwodzie zamieszkał w Sztokholmie z nową rodziną). W okolicy nie ma zbyt wielu dzieci w jej wieku, Linn jednak to nie przeszkadza, jak sama mówi „Nikogo nie potrzebowałam, mogłam być sama, żaden problem”, za to bacznie obserwuje świat wokół, zachowania sąsiadów i koleżanek i… uczy się łacińskich sentencji. Nie zawsze dogaduje się z mamą, która – mam wrażenie –  widzi córkę na swoje podobieństwo, i nie słucha, kiedy dziewczynka próbuje jej wytłumaczyć, że ma inne gusty i upodobania. Gdy do domku w sąsiedztwie wprowadza się bibliotekarka Wiktoria, a pod blokiem Linn staje książkobus. Dziewczynka zyskuje osobę, która jej słucha i której można o wszystkim opowiedzieć, bez obaw, że zostanie się ocenionym.

A kiedy podczas pożaru Wiktoria przy pomocy książkobusu pomaga Linn i jej mamie wydostać się z zadymionego budynku, a potem odnajduje zagubionego kota dziewczynki – staje się dla niej kimś w rodzaju… superbohaterki. Choć nie ze względu na supermoce, tylko czas i uważność poświęcony innym, zupełnie przypadkiem napotkanym ludziom.

To prosto i mądrze napisana książka o przyjaźni, o tym, że warto być sobą i że czasem trzeba o siebie zawalczyć nawet z najbliższymi. Po raz kolejny książka dla młodych czytelników przypomina dorosłym, że dzieci mają prawo do własnego zdania i że nie zawsze to, co nam jako rodzicom wydaje się dla nich najlepsze - to one tak tego nie postrzegają. Dzieci same chcą wybierać sobie przyjaciół, hobby, książki itd.

Autorce udało się też pokazać,  że biblioteka to nie tylko zbiór książek, ale także człowiek, który w niej pracuje, często całkiem zwyczajny, lubiący jak Wiktoria nie tylko czytanie, ale i rozmowy przez telefon czy oglądanie telewizji. Na pytanie Linn, czy lubi czytać, Wiktoria odpowiada:

 „Książki są jak przyjaciele. […] Schopenahauer powiedział też, że czytanie to jakby myślenie pożyczoną głową. Czasem mam ochotę usłyszeć myśli kogoś innego, nie tylko swoje własne.”

Życzę wszystkim, aby jak najczęściej mieli ochotę usłyszeć myśli innych i bardzo polecam książkę Mai Hjertzell.

Metryczka książki


Tytuł: Wiktorio, I love you
Autor: Maja Hjertzell
Wydawnictwo: Zakamarki
Rok wydania: 2016
Gatunek: literatura dziecięca

Notka o autorze

Anna Kajzer

Anna Kajzer

Kiedyś księgarka, od prawie 20 lat bibliotekarka. Ostatnio najwięcej czyta reportaży i książek dla dzieci, ale to nie znaczy, że na tym poprzestaje.
Miłośniczka audiobooków i chodzenia :) Próbuje znaleźć równowagę między życiem rodzinnym, pracą zawodową i czasem dla siebie, a przy tym nie zwariować.
Lubi ludzi i święty spokój, co niekoniecznie się wyklucza :)