z zycia biblioteki okragly 2

 

Dwanaście sugestii dla wytrawnych Czytelników. Skusicie się?
Czytajcie i tagujcie #CzytajDlaOdmiany a w grudniu, gdy już ukończycie wyzwanie nagrodzimy najaktywniejszych Czytelników.
W każdej chwili możecie sięgnąć do wyzwania czytelniczego, a na bibliotecznym fanpage’u  w postach z czeleńdżem dzielcie się swoimi opiniami o książkach, które czytacie. 

A tymczasem inspiracje na styczeń:

 

Od Ani

wyzwanie 01 anna

Hm, którą książkę wybrać? Trudna decyzja, a im dłużej się zastanawiałam, tym więcej tytułów przychodziło mi do głowy, w końcu wybrałam dwa.

„U złotego źródła” – wybór baśni polskich z ilustracjami Zbigniewa Rychlickiego. Pamiętam, jak czytała je mnie i mojemu bratu nasza mama, zawsze przed snem. Długi czas naszą ulubioną była baśń Gustawa Morcinka „O tym jak owczarz ukarał ciekawą babę”, określenie pypeć na języku bardzo nas śmieszyło.

Druga to „Kopciuszek” opowiedziany przez Hannę Januszewską, czytany już samodzielnie, nieodmiennie wiążący się w mojej pamięci z telewizyjnymi „Bajkami pana Perrault” z Andrzejem Szczepkowskim w roli bajkopisarza. Uwielbiałam ilustracje Bożeny Truchanowskiej, ich wdzięk  i delikatność, widoczne mimo kiepskiej jakości papieru.

To wyzwanie i książki z nim związane uruchomiły we mnie dużo wspomnień, samych dobrych, spróbujcie i Wy:)

 

Od Antoniny

wyzwanie 01 antonina

Książek sprzed lat, do których czuję przyjemny sentyment, jest dużo. Realizując styczniowe wyzwanie czytelnicze – powrót do ulubionej książki z dzieciństwa – wybrałam powieści Astrid Lindgren – „Ronja, córka zbójnika” i „Bracia Lwie Serce”. Tę pierwszą poznałam dzięki Tacie, który codziennie czytał mi do snu i pewnego dnia uznał, że jestem już wystarczająco duża, by nie bać się Wietrzydeł, ale wciąż na tyle mała, by zakochać się w Pupiszonkach. To była książka inna niż wszystkie, z cudownymi rysunkami, z intrygującymi postaciami jak Łysy Per…
„Braci Lwie Serce” z kolei czytała mi Siostra. Płakałyśmy, gdy umierał mały Karol, a potem nie mogłyśmy oderwać się od przygód, które wraz z bratem, Jonatanem, przeżywał w Nangijali. Moja Siostra znała już tę książkę, a dzięki Niej poznałam ją i ja. To wspomnienie wspólnego czytania jest dla mnie żywe do dziś.

 

Od Moniki

wyzwanie 01 monika

Historia mojego czytania nierozerwalnie związana jest z książkami o zwierzętach. Od „Puca, Bursztyna i gości", przez Koty Filemona i Bonifacego, „Psa, który jeździł koleją", zwierzyniec doktora Dolittle, „Rogasia z Doliny Roztoki", aż po dorosłe już czytanie i dorosłe książki.

Historia sarniego dziecka znalezionego w lesie po tym jak jego matkę zabił ryś, ma w sobie nie tylko wiedzę o zwyczajach zwierząt lasu, słowa o pięknie Doliny Roztoki, okolic Rytra, a także o obyczajach mieszkańców tamtych stron.

Książka wydana została w 1957 roku i przedstawia świat, który już dawno przestał istnieć. Gdy wróciłam do niej kilka dni temu przekonałam się jednak o tym, że pewne historie - te sławiące urodę natury - są ponadczasowe i nigdy się nie starzeją. Mogą ogrzać i dziecięce, i dorosłe serce.

P.S. W Mazowieckiej Bibliotece Cyfrowej podejrzycie zapiski Marii Kownackiej związane z młodymi badaczami przyrody.

 

Od Sławka

wyzwanie 01 slawek

Książeczka "Zajączek robi zakupy", wydana przez Naszą Księgarnię, to jedna z ulubionych bajek mojego dzieciństwa. Jest to wierszowana historyjka o zapominalskim zajączku, który jest ciekawy świata i stara się być samodzielny. Wybiera się pierwszy raz sam na małe zakupy. Jednak ilość wskazówek i zaleceń jego mamy sprawia, że zapomina po co tak naprawdę poszedł do sklepu.

 

Od Magdy

wyzwanie 01 magda

Wertowana, czytana po wielokroć, o różnych porach: do snu lub w ciągu dnia – książka mojego dzieciństwa. Wszak było ich wiele, ale to Jan Brzechwa stał się kultowym autorem z okresu mego młodzieńczego wieku. W zależności od nastroju wspólnie czytaliśmy „Akademię Pana Kleksa” albo zbiór wierszy zilustrowanych przez Jana Marcina Szancera – „Brzechwa dzieciom”. Na zdjęciu egzemplarz biblioteczny, ale jest to dokładnie to wydanie, które zapisało się na stałe w moim dzieciństwie. Jednymi z najulubieńszych były i są nadal historie o: Chrząszczu (wówczas nie było jeszcze Festiwalu Stolica Języka Polskiego w Szczebrzeszynie), Pomidorze (za którego byłam nawet przebrana, podczas recytacji w szkole), Szelmostwach Lisa Witalisa - „Znano różne w świecie lisy; Był więc lis Ancymon Łysy” oraz o Kaczce Dziwaczce (polecam w wersji z linią melodyczną). A jaka jest Wasza książka z dzieciństwa?