rockmann

 

Ten tytuł na mojej półce znalazł się przypadkiem i sobie wmawiałem, że kiedyś po niego sięgnę. Nie ukrywajmy - nie planowałem tego w najbliższej przyszłości.
Obecnie Mann budzi u mnie ambiwalentne uczucia. Cenię jego wielki dorobek, uwielbiam głos, ale najnowsze audycje niespecjalnie przypadły mi do gustu. Zresztą nie muszą się podobać - nikt nie zmusza do słuchania. I w tym oto czasie książka trafiła do rąk.

Pan Wojciech opowiada w niej o swoich związkach z muzyką.. o tym jak pokochał ten świat, który szybko stał się sposobem na życie. Audycje radiowe, tłumaczenia tekstów, konferansjerka, koncerty, imprezy to tylko wycinek świata Pana Wojciecha. Czytałem te wspomnienia z wielkim zainteresowaniem, ale im bliżej końca tym większy miałem niedosyt. Wiecie dlaczego? Bo ta książka, to znakomicie opowiedziane anegdoty z życia, ale brak w niej pewnej dyscypliny w prezentowaniu faktów. To taka luźna opowieść - tak jak audycje radiowe, która, w mojej ocenie, jest dopiero preludium do prawdziwej biografii tego znanego dziennikarza. To taki mały minus... ale są też plusy. Największym z nich jest głos Pana Wojciecha, który w mojej głowie czytał tą książkę. Świetne uczucie. I w ten oto sposób zdałem sobie sprawę, że nadal uwielbiam Wojciecha Manna - i nie muszą mi się podobać jego wybory muzyczne, jego obecne działania. To bez znaczenia.
Pozycję polecam wszystkim fanom, jaki i tym, z którym nie do końca po drodze z Mann'em.

Recenzja pierwotnie ukazała się na salomonik.eu

Metryczka książki


Tytuł: RockMann, czyli jak nie zostałem saksofonistą
Autor: Wojciech Mann
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2010
gatunek: biografia, autobiografia, pamiętnik

Notka o autorze

Szymon Szostok

szymon szostokZ wykształcenia politolog, z zawodu informatyk, a prywatnie miłośnik kina i zwierząt.
Od kilku lat prowadzi bloga salomonik.eu, na którym wylewa swoje zachwyty i frustracje dotyczące poznawanej kultury (ludzkiej również).
Lubi dobre wspomnienia i dlatego wielokrotnie ogląda te same filmy i czasem zachowuje się jak bajtel w zabawkowym.
Je mięso ;)