jedz i biegaj

Nie zawsze kochałam biegać. Truchty z psem? Owszem. Marszobiegi po górach? Zdecydowanie! Ale żeby tak przebiec 20, 30 czy nawet 42 km? Na czas? Przyzwoitym tempem? Za zawodach? Nie mieściło mi się w głowie.

Po wielu latach umiarkowanej aktywności, powrót do treningów zawdzięczam Pawłowi. Przyjacielowi, który ciężko zachorował i od tego czasu świat przemierza na wózku. I nie, Paweł nie startuje na wózku. Ale to ja chciałam wystartować w charytatywnym biegu organizowanym dla niego. Baaaaardzo chciałam. Więc trzeba było zbudować formę. Oj, bolało. Ale pamiętam te pierwsze startowe 5 km, jakby to było wczoraj. Wzruszenie, poczucie wspólnoty, wielka satysfakcja, duma z tego, że dałam radę, i że setki ludzi wyszły na ulice, by biegnąc wyrazić swoją solidarność i wsparcie dla kogoś, kto już nigdy nie wstanie z wózka.

o czym mowie kiedy mowie o bieganiuPodobno nie ma przypadków, i wszystko jest po coś… Ja na tych pierwszych zawodach wygrałam (wśród zawodników zazwyczaj losowane są nagrody) start w kolejnym, znacznie dłuższym biegu… I tak zaczęła się moja, rodząca się w bólach, miłość do biegania… Wtedy jeszcze słowo półmaraton czy maraton nie mieściły się w mojej głowie. Ale już wkrótce miałam się przekonać, że właśnie głównie w głowie, a nie w nogach mieszczą się takie dystanse J  Kiedy biegałam tzw. piątki, pomnożenie tego dystansu przez trzy wydawało mi się czymś z kosmosu. Kiedy przebiegłam słynną lokalnie „15-tkę” z Sosnowca do Katowic, wydawało mi się, że to już szczyt moich możliwości. Jednak już chwilę później zadebiutowałam w noworocznym półmaratonie. I długo twierdziłam, że te 21 kilometrów wystarczy. Że dystans maratoński jest zarezerwowany dla profesjonalistów, zawodowców, ludzi którzy biegają całe życie, a nie dla tych, którzy swoją przygodę z tym sportem zaczęli po trzydziestce, jak ja… Dystans ponad 42 kilometrów wydawał mi się nieosiągalny. Ale i to się zmieniło, głównie dzięki wsparciu najbliższych. I dzięki temu, że miałam wewnętrzne przekonane, iż marzenia trzeba spełniać. Spełniło się ono ubiegłej wiosny, w Krakowie, gdzie po dokładnie czterech godzinach biegu w obfitym deszczu dołączyłam do grona tych, którzy królewski dystans pokonali :)przewodnik po bieganiu ultra

Bieganie to wolność, to równowaga, to odpoczynek. Budowanie własnej wartości, siły, umiejętności. To przekraczanie własnych granic. To udowadnianie sobie (nie światu!), że niemożliwe nie istnieje.

To w końcu hobby i styl życia. Im więcej biegałam, tym bardziej ten temat wchodził w całe moje życie. Ubiór, znajomi, popołudniowe treningi, wyjazdowe „startowe” weekendy, żywienie. Wszystko mniej lub bardziej zaczęło kręcić się wokół sportu. Oczywiście zaczęłam też czytać literaturą poświęconą bieganiu i biegaczom, a kilkoma z tych pozycji chciałabym się z Wami podzielić.ultrabiografia

Coraz więcej Polaków wybiera aktywny sposób spędzania czasu. W parkach, lasach czy na górskich szlakach spotykam dziesiątki biegaczy, co parenaście lat temu było praktycznie egzotyką. Nie każdy z biegaczy zostanie maratończykiem, dla zdecydowanej większości będzie to po prostu sposób na spędzanie wolnego czasu, zminimalizowanie stresu, zmianę sylwetki lub poobcowanie z naturą i ruchem jednocześnie. I o to chodzi! Dla każdego cel będzie inny. I 1000 metrów wcale nie jest gorsze od 100 kilometrów! Gdy słyszę od początkujących biegaczy-amatorów, że było „za wolno”, „za słabo”, że „to tylko 3 km”, zawsze wtedy mówię (sobie to również stale powtarzam): zejście z kanapy i przebiegnięcie (przepłynięcie, przejechanie na rowerze, przejście z kijkami) choćby jednego kilometra to już jest sukces, bo „nawet najdłuższa podróż rozpoczyna się od jednego kroku” (Laozi).

Tak więc dajcie się porwać w podróż po świecie biegaczy, na początek na kartach książek, a kto wie… może za chwilę gdzieś na trasie w parku, albo na starcie ulicznego czy górskiego biegu? :)ultra dobiegniesz dalej niz myslisz

Pierwszą „biegającą” książką, która wpadła mi w ręce była Jedz i biegaj Scotta Jurka. To historia prostego, nieśmiałego amerykańskiego chłopaka z Minnesoty, który stał się jednym ze słynniejszych ultramaratończyków świata. Książka łączy w sobie biografię, poradnik biegacza i książkę kucharską. Sięgnijcie po tę pozycję, jeśli chcecie wiedzieć jak smakuje onigiri na trasie blisko 220 kilometrowego biegu po rozpalonej do czerwoności i wręcz skwierczącej pod butami Dolinie Śmierci. Albo domowej roboty buritto, przeżuwane na 50 mili górskiego biegu. Dowiecie się też jak przyrządzić najlepsze wegańskie zimowe chilli, i czy batony z soi są tylko pożywne i zdrowe czy też może i smaczne, albo skąd wziąć białko w diecie wegańskiego sportowca. Scott opowie Wam o dzieciństwie, rodzinie, oddanych kumplach, „zającach”, o swoim wiernym psie. O motywacji, satysfakcji, momentach triumfu i chwilach załamania. Po prostu o życiu i o pasji sportowca.

vemerata bieg przez kuchnieTakim trochę polskim Jurkiem jest Vegenerat czyli Przemysław Ignaszewski. Analogii jest co najmniej kilka: biegacz, weganin, ultramaratończyk, autor książek quasi-kucharskich. Jego dwie pozycje: Vegenerata bieg przez kuchnię i Vegenerata bieg po zdrowie to wspaniały zbiór przepisów na zdrowe roślinne dania zarówno dla aktywnych na bieżni, jak i w kuchni. To historia sportowej kariery Przemka, opowieści o tym, jak z grubasa zrobić ultrasa. Teksty zabawne, lekkie i całkiem smaczne J

Po wielu biegach mejskich, przyszedł moment gdy zamarzyłam, aby zmierzyć się w górskimi trasami. Sięgnęłam wówczas po dwie pozycje: Przewodnik po bieganiu ultra oraz Ultra. Dobiegniesz dalej niż myślisz. Pierwsza z nich napisana przez amerykańskich biegaczy: Hala Koernera i Adama Chase’a to książka typowo poradnikowa, zawierająca wiele konkretnych wskazówek, jak przygotować się do długodystansowego biegu górskiego. Od treningu zaczynając, poprzez wybór sprzętu i jedzenia, na urazach i pierwszej pomocy kończąc. Autorzy omawiają dosłownie wszystkie aspekty biegów górskich, wręcz prowadzą debiutanta za rękę. Dzięki tej lekturze czułam się dobrze przygotowana do mojego pierwszego nieasfaltowego startu. I choć towarzyszył mi lekki stres, to pokonanie słynnej Łemkowyny (biegu na pograniczu Beskidu Niskiego i Bieszczad) okazało się być czystą przyjemnością, wulkanem endorfin i niezapomnianym przeżyciem. Druga z tych pozycji, autorstwa duetu (pisarskiego i biegowego): Violetty Domaradzkiej i Roberta Zakrzewskiego, to zbiór sylwetek znakomitych polskich ultrasów, którzy dzielą się z czytelnikami swoimi doświadczeniami i poradami. Kapitalnie skonstruowany przewodnik po świecie biegów trailowych, opatrzony dziesiątkami barwnych fotografii – po prostu to trzeba przeczytać!venerata sposob na zdrowie

Całkiem niedawno przeczytałam Ultrabiografię Piotra Herzoga (napisaną we współpracy z Jackiem Antczakiem). I jeśli książka rozpoczyna się od opisu jak to jest, kiedy się umiera mając szesnaście lat, spadając w głęboką alpejską szczelinę, to potem może być już tylko mocniej. I jest. Piotr na szczęście nie zginął, za to został sportowcem ekstremalnym. Czego w tej książce nie ma? Są i maratony po zamarzniętym Bajkale, i wyprawy kajakowe po oceanie, i biegi przez pustynie, kaniony, góry. Są jaskinie, wulkany, szczeliny. Jest światowo (Chiny, Emiraty Arabskie, USA czy Syberia), ale też swojsko (Jura Krakowsko-Częstochowska, z której Piotr pochodzi, Góry Stołowe czy Bieszczady). Jest słynny ultra na niemal 400 km, który pokonuje się z uśmiechem na twarzy i w szczytowej formie. Herzog podobno jest nie do zatrzymania, a ja nie mogłam zatrzymać się podczas czytania historii jego wyczynów. Wielki człowiek! Pasjonująca biografia! Jednym tchem!

Na koniec zostawiłam Murakamiego i jego O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu. Ta pozycja to biegowy pamiętnik słynnego pisarza, który porzucił kilkadziesiąt lat temu prowadzenie klubu muzycznego, by bez reszty oddać się pisaniu. Ale okazuje się, że temu pisaniu prawie od samego początku towarzyszyło bieganie. I to długodystansowe. To książka przede wszystkim o radości czerpanej z biegania, a opisy przeżyć wewnętrznych autora podczas pokonywania kolejnych kilometrów kolejnych biegów – kapitalne. Czasem zabawne, czasem refleksyjne. Taki swoisty deser literackiej przebieżki, na którą Was zaprosiłam. Dziękuję, że dotarliście ze mną do mety :)

Bibliografia

  1. Domoradzka V., Zakrzewski R. : Ultra. Dobiegniesz dalej niż myślisz. Wydawnictwo Agora. Warszawa 2018
  2. Koerner H., Chase A.W.: Przewodnik po bieganiu ultra. Wydawnictwo Buk Rower. Warszawa 2015
  3. Jurek S., Friedman S.: Jedz i biegaj. Niezwykła podróż do świata ultramaratonów i zdrowego odżywiania. Wydawnictwo Galaktyka. Łódź 2015
  4. Murakami H.: O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu. Wydawnictwo Muza SA. Warszawa 2010
  5. Herzog P., Antczak J.: Ultrabiografia. Wydawnictwo Sine Qua Non. Kraków 2019
  6. Ignaszewski P.: Vegenerata bieg przez kuchnię czyli szalone menu ultramaratończyka, Burda Publishing Polska, 2018
  7. Ignaszewski P.: Vegenerata sposób na zdrowie : biegaj, gotuj, chudnij : 102 kulinarne eksperymenty dla biegaczy i roślinożerców, Burda Publishing Polska, 2017

Notka o autorze

Anna Nowak

Anna Nowak

Socjolożka, bibliotekarka, trenerka, opiekunka bezdomnych psów. Feministka. Weganka. Od poniedziałku do piątku można ją spotkać w bibliotece. W weekendy -  w schronisku dla bezdomnych zwierząt, gdzie głównie zajmuje się przytulaniem amstaffów. Gdy nie pracuje, czyta, wędruje po górach, biega i jeździ na rowerze. Kocha Bieszczady i półmaratony, choć dłuższym dystansem też nie pogardzi. Fanka bulterierów, ostrej muzyki i festiwali. W nielicznych wolnych chwilach gotuje i trudni się głaskaniem ukochanej kotki Klary.