rockmann

 

Ten tytuł na mojej półce znalazł się przypadkiem i sobie wmawiałem, że kiedyś po niego sięgnę. Nie ukrywajmy - nie planowałem tego w najbliższej przyszłości.
Obecnie Mann budzi u mnie ambiwalentne uczucia. Cenię jego wielki dorobek, uwielbiam głos, ale najnowsze audycje niespecjalnie przypadły mi do gustu. Zresztą nie muszą się podobać - nikt nie zmusza do słuchania. I w tym oto czasie książka trafiła do rąk.

madame zero

Gdy zaczęłam czytać opowiadania Sarah Hall poczułam się jak gdybym stała na szczycie górskim i mocno wdychała czyste powietrze. Inny, niż zazwyczaj znany, rytm, inne budowanie zdań, postaci nieoczywiste, a klimat całości fascynująco i niepokojąco pochłaniający.

„Spojrzała na wodę. jezioro było puste. Pełne odpornego na noc nieba." [s. 264]

Już pierwsze opowiadania, noszące tytuł „Pani Lis" pokazało, że nie jest to banalny zbiór posklejanych liter, motywowany jedynie pragnieniem, aby było ładnie i miło. Że autorka daje czytelnikowi coś więcej, że więcej wymaga od siebie, ale też od niego, że zaprasza do ekscytującej podróży przez słowa, obrazy, treści.

przekroje

 

Czytałam tę publikację kilka razy, robiłam na jej podstawie zajęcia, posiadam ją we własnym księgozbiorze. Mój syn ją uwielbia, gorzej z warzywami ;) I wiecie co? Nadal mnie zachwyca.

Wszyscy myślą, że warzywa i owoce to zdrowie... ale to tak nudnie brzmi. Zastanawialiście się co w nich "siedzi"? Wiemy o witaminach, białkach, błonniku i innych poważnie brzmiących słowach. Ale czy potrafimy wyjaśnić, jak one działają na nasz organizm i co robią w jarzynach? Ta książka ułatwi Wam zadanie. Poznacie Białko Roślinne z ciut innej strony - to siłacz, który czasami lubi poleżeć na kanapie. Błonnik choć cienki i niepozorny, to pod wpływem wody nabiera masy. Spotkacie go w wannie. A witamina C to złota rączka, wszędzie jej pełno i wszystko naprawi. Sprawdźcie kogo można jeszcze spotkać w zdrowych warzywnych i owocowych mieszkankach.

kto ukradl i krzycz braciszku

Chciałam zarekomendować Wam dwie książki, jedną dla dorosłych, drugą dla młodzieży, które, tak się złożyło - przeczytałam w krótkim odstępie czasu i pewnie przez to, ale i przez swoją tematykę już zawsze będą się łączyć w mojej pamięci.

Olga Ptak jest mamą dziecka z dysfunkcją. Z niezgody i wściekłości na to, jak świat postrzega niepełnosprawnych, i z czym sama musiała się borykać, powstała ta książka. Bardzo emocjonalna, szczera, prawdziwa. Każdy powinien ją przeczytać, choćby po to, żeby następnym razem, kiedy przyjdzie nam ochota oceniać czyjeś zachowanie – zastanowić się i powstrzymać. Bo łatwo się ocenia, prawda? Oczywiście – jak zaznacza autorka – mamy prawo nie wiedzieć nic o niepełnosprawności, bo i skąd, jeśli nie mieliśmy z osobami niepełnosprawnymi do czynienia. A do tego niepełnosprawność jest pojęciem tak szerokim, że nie szans, by „jeden człowiek posiadał wiedzę na temat stwardnienia zanikowego bocznego, autyzmu, porażenia mózgowego, paraliżu kończyn, schizofrenii, zesztywniającego zapalenia stawów kręgosłupa, twardziny układowej i setek, tysięcy innych chorób, schorzeń i przypadłości, które pozwalają zaklasyfikować daną osobę jako niepełnosprawną”. Rada Olgi Ptak dla nas wszystkich, aby pozbyć się „uwierającego skrępowania na widok osoby niepełnosprawnej” - jeśli czegoś nie wiesz, nie rozumiesz – pytaj, nie wstydź się, nie udawaj, że nie widzisz (niektórym z nas wydaje się, że tak jest grzeczniej, prawda?).

zima

Najpierw moją uwagę przykuła okładka, na której zobaczyłam hipnotyzującą akwarelę Larsa Lerina. Chwilę później w autorze książki rozpoznałam kontrowersyjnego norweskiego pisarza Karla Ovego Knausgårda, autora głośnej, prowokacyjnej powieści biograficznej „Moja walka”. Nie mam upodobania do skandalu, jednak postanowiłam zaryzykować i nie żałuję.

„Zima” jest to drugi po „Jesieni” zbiór krótkich tekstów z cyklu Cztery pory roku. Podzielone są na miesiące, a każdy z nich rozpoczyna się listami do nienarodzonej - a pod koniec stycznia już narodzonej - córki. Knausgård pisze o wszystkim, co go otacza. Najbardziej jednak interesują go rzeczy małe, najmniejsze wręcz, nic nieznaczące, a czasem niewidoczne gołym okiem. Tak więc dziecięce przytulanki, szczoteczki do zębów, podwórkowe fajerwerki są przyczynkiem do głębokiej refleksji. Nie ma dla autora tematów zbyt błahych i zbyt kontrowersyjnych. Opisuje rozkosz, jaką odczuwa używając patyczków kosmetycznych do oczyszczania uszu z woskowiny i szczegółowo analizuje wiele wstydliwych, ale bliskich ludzkiej egzystencji spraw dnia codziennego.

krolowie bajek


Pamiętam, jak kiedyś na studiach (w okolicach roku 2003) byłem w bielskim Studiu Filmów Rysunkowych w ramach zajęć na studiach. Zapamiętałem osobę, która nas oprowadzała i ze smutkiem w głosie mówiła, że studio czeka... czeka na dobry czas. Czeka, aż coś się zmieni.. wtedy nie wiedziałem, o czym była mowa, ale po latach rozumiem... ale o tym może za chwilę.

Królowie bajek to jedna z ciekawszych pozycji jaką ostatnio czytałem. Autorzy opowiadają historię SFR skupiając się na ludziach i pewnym fenomenie, ale jednocześnie oszczędnie operują datami. Nie próbują przytłoczyć czytelnika ogromem faktów, ale pokazują czym tak naprawdę było studio.

dziwna pogoda

W chwili, gdy zaczynałam pisać te słowa, Katowice jawiły mi się niczym marquezowskie Macondo – deszcz lał nieprzerwanie od kilku dni; było szaro, brzydko i zimno. Gdy już myślałam, że za moment zapomnę, jak to fajnie jest wyjść z domu bez parasola, pogoda zrobiła nagły zwrot i słońce oświetliło najpiękniejszą barwną jesień za oknem*. Jesteśmy uratowani! ;) Czego nie można powiedzieć o bohaterach stworzonych przez Joe Hill’a…

Joe Hill to amerykański pisarz, lubujący się w klimatach horroru i grozy wplecionych w obyczajówki, z niemałą dozą fantastyki. Nie oczekiwałabym, że mogłoby być inaczej, skoro jest synem samego Stephena Kinga. Z kolei bohaterowie, o których wspomniałam – ci, którym nie było dane cieszyć się przyjazną aurą – zaistnieli na kartach książki „Dziwna pogoda”. Jest to zbiór czterech nowel, których akcja toczy się w różnym czasie, w różnych miejscach Stanów Zjednoczonych.
Bohaterem pierwszej noweli, Zdjęcie, jest Michael, dorosły już mężczyzna – mąż, ojciec dwóch synów. Wspomina on czasy gdy, będąc niespecjalnie lubianym przez rówieśników nastolatkiem, przeżył bardzo dziwną przygodę. Do jego rodzinnego miasteczka przybył obcy mężczyzna, uzbrojony (owszem, „uzbrojony” to właściwe słowo) w aparat fotograficzny. Aparat ten okazał się być bardzo niebezpiecznym narzędziem – wymazywał pamięć, a obcy pojawił się w miasteczku nie bez powodu…

drogi gabrielu

Halfdan W. Freihow, Drogi Gabrielu.

Gabriel to chłopak, w którego stwierdzono autyzm atypowy i ADHD. Książka jest zapisem listu, jaki do syna pisze ojciec. Pisząc ma nadzieję, że jego dziecko sięgnie kiedyś do tych słów i znajdzie w nich miłość ojca.

Nie ma tu spektakularnych dowodów na heroizm rodziców wychowujących czwórkę dzieci, podobnie jak brakuje słów przepełnionych goryczą niespełnionych marzeń o zdrowym, mogącym żyć samodzielnie synu. Mimo to, a może właśnie dlatego - "Drogi Gabrielu" jest uderzającym obrazem codzienności spędzonej z człowiekiem, dla którego świat, by był bezpieczny, musi być uporządkowany, stały. Ze słów ojca wyłania się dziecko stawiające, poprzez swoje zaburzenia rozwojowe, wysokie wymagania rodzicom i rodzeństwu. Z którym czasami jest za trudno, za wyczerpująco, ale które kocha się w dwójnasób.

stramer mk

Bohaterów powieści poznajemy osobno. Rozdziały z ich losami przeplatają się, są ułożone chronologicznie - począwszy pierwszych lat po I wojnie światowej, poprzez lata trzydzieste, II wojnę światową, aż po rozkwit komunizmu. Losy rodziny związane są z Tarnowem, tu zakładają rodzinę Rywka i Nathan. On tęskni do brata i Nowego Yorku, ona żyje pomiędzy marzeniami a domem i rodziną, o którą dba. Pojawiają się dzieci - sześcioro. Są mocno związane ze sobą, dbają o dom i rodziców, wspierają się wzajemnie, chociaż każdy z nich ma swój świat.

Książka napisana jest potocznym językiem. Pojawiają się wstawki z języka żydowskiego i angielskiego - nadają one smaku i klimatu opowieści. Rozdziały o poszczególnych członkach rodziny są dość krótkie, ale zawierają mocny rys psychologiczny i charakterologiczny postaci. Nawet postacie drugoplanowe są naszkicowane wiarygodnie, kompletnie z całą gamą ludzkich uczuć czy słabości.

bibliotekarki

Na Teresę Monikę Rudzką natknęłam się przypadkiem, na jednym z for internetowych. Napisała tam komentarz, który wręcz krzyczał, że pani jest pisarką. Wiecie – takie „ochy, achy”. Zagłębiłam się więc w czeluści Internetu i okazało się, że wspomniana pani faktycznie pisze książki, a jedna z nich zatytułowana jest „Bibliotekarki”. Cóż, ciekawość zwyciężyła, tytuł przyciągnął – wiadomo dlaczego ;)

Książka ta to trochę pamiętnik głównej bohaterki, nowo zatrudnionej w bibliotece Żywii Radzińskiej; trochę historie innych pracowników – bibliotekarek z wieloletnim stażem, sprzątaczek, stażystek, dyrektora i wicedyrektorki. Dziwnie są spisane te historie, trochę nienaturalnie – jakby zeznania.

Mam wrażenie, że autorka miała jakieś nieprzyjemne doświadczenie biblioteczne, i pisała „na gorąco”. Dlaczego? Bo każdy z pracowników to głównie zestaw wad, przejaskrawionych do bólu. Niesłowny dyrektor, chowający się pod biurkiem, ponad rok rozpatrujący podanie o pracę; jego despotyczna zastępczyni, z wiecznie zawziętą miną, dla której człowiek jest na najniższym szczeblu drabiny o nazwie „szacunek”, wykorzystująca do celów osobistych sekretarkę. Brzmi nieciekawie, prawda? A to tylko mały obraz dyrekcji, prawdziwe zło czai się w filiach…

bezcenny

Polska ma bardzo bogatą i momentami traumatyczną historię. Zmiany granic, zabory, wojny sprawiły, że znaczna część polskiego dziedzictwa kulturowego znajduje się poza granicami. Oczywiście trwają dyplomatyczne działania, które mają sprawić, że część dzieł sztuki wróci do polskich rąk, ale trzeba jasno sobie powiedzieć - nie wszystkie skarby zostaną zwrócone.

Czasem trzeba je odzyskać w inny, w mniej wyrachowany sposób. Trzeba je odzyskać za wszelką cenę, ale jednocześnie nie pozwolić by miał miejsce dyplomatyczny skandal. Wyprawa musi zostać utajniona, a jej uczestnicy nie mogą liczyć na oficjalne wsparcie rządu Polski.

recenzja okragly 2

Z okazji czy bez okazji? Wiemy jedno, że dobrze wybrana książka to naprawdę dużo.
Dlatego tym razem nie będzie to wpis o książkach, które możecie wypożyczyć z Biblioteki (choć większość z nich tam znajdziecie), ale o tych które naszym zdaniem są idealne na prezent :)


 

z zycia biblioteki okragly 2

Fannie Flagg, Witaj na świecie, Maleńka!

Ciepło, atmosfera prawdziwego domu i wzajemna troska to słowa jakie nasuwają mi się po lekturze książki Fannie Flagg. Przyznam od razu, że ta książka była moim pierwszym spotkaniem z twórczością tej autorki i mam do niej sentyment. Oczywiście, nie poprzestałam na lekturze jednej powieści :)

Autorka snuje swą opowieść o mieszkańcach Elmwood Springs w Missouri dwutorowo – przedstawia nam miasteczko w końcu lat czterdziestych i w latach siedemdziesiątych, pozwalając by dwa wątki opowieści splotły się w jeden.

Poznajemy zatem Sąsiadkę Dorothy prowadzącą z własnego domu audycję radiową i Denę Nordstrom, której korzenie sięgają przedstawianej prowincji, a która się od tych korzeni odcina, robiąc karierę dziennikarki w Nowym Jorku.

tippi i ja

Taką mam pracę, że polecam ludziom książki. Fajna praca, bo można non stop gadać... o książkach ;) Ale zdarza się też tak, że ktoś podsuwa mi jakaś publikację. Czasami nie jestem zachwycona, w większości uważam, że polecono mi fajną książkę. Zdarzają się jednak takie przypadki jak ten. Idealnie dobrana "polecajka"... treściowo, czasowo, emocjonalnie. K. wyczuła, że potrzebuje czegoś... czegoś tak genialnego. Ale do rzeczy...
Grace i Tippi to siostry. Mają po szesnaście lat. Żyją i to można nazwać cudem, gdyż lekarze nie dawali im wielkich szans. Od Grace (bo to ona jest narratorką całej historii) dowiadujemy się, że Tippi to ta z lewej... Jakby opisywała, gdzie stoją na fotografii. Trudno je rozróżnić, są bliźniaczkami. Ale Tippi zawsze jest z lewej, nic na to nie poradzą... Są zrośnięte ciałami. Według niektórych ludzi bycie bliźniaczkami syjamskimi musi być najgorszą rzeczą na świecie. Grace jest pewna, że potrafi wyobrazić sobie milion innych gorszych rzeczy...

odwiedziny rozmowy o dizajnie

Pandemia i związane z nią obostrzenia spowodowała, że dużo czasu - chcąc nie chcąc - spędzamy w domu. Może warto wykorzystać ten czas na przemyślenie, czy dobrze się w naszych czterech ścianach czujemy? Czy raczej chcemy coś zmienić?

Tym, którzy myślą nad zmianami chciałabym polecić książkę „Odwiedziny. Rozmowy o dizajnie.”
Jej autorka Aleksandra Koperda, animatorka kultury i prowadząca Hygge blog przez niemal cztery lata odwiedzała projektantów, grafików, znawców architektury, rozmawiając o wnętrzach, w których żyją, ale również „o życiu, i o tym wszystkim, o czym chcieli jej opowiedzieć”.

quiz logo

Z czasów epoki peerlu kojarzą się liczne przedmioty, często te sentymentalne. Ciekawe na jak długo zostały w Waszej pamięci. Czy uda Wam się wyrobić 100% normy? :)


Inspiracje quizowe zostały zaczerpnięte z książki „Ilustrowany elementarz polskie dizajnu” Ewy Solorz wydanej przez Wydawnictwo Wytwórnia.

z zycia biblioteki okragly 2

Działamy. W innej formie niż dotychczas, ale kierując się hasłem #niezostawiamczytelnika dbamy o to, abyście nie poczuli zbyt dużej tęsknoty za autorami, ich książkami, spotkaniami dla najmłodszych. Bo, że tęsknicie, to wiemy :-) My, zresztą, też.

Mnie bardzo brakuje spotkań z Wami podczas kiermaszów książek. Dotychczas organizowaliśmy je co miesiąc, a teraz - ostatni odbył się w marcu i nie wiadomo kiedy znów przyjdzie nam się zobaczyć podczas tej formuły kontaktu z książkami. Pomyślałam, że przybliżę Wam tytuły, jakie mamy dla Was przygotowane; tak, by czekanie stało się milsze:-)

P.S. O tym, skąd się biorą książki na kiermaszach napiszę Wam kiedy indziej. A dziś - pierwszy tytuł.

roztopy

"Kto raz zobaczy Bukowce, nigdy o nich nie zapomni".

Każdy ma swoje tajemnice. Dramaty i tragedie życiowe. Joanna Pascho ucieka od wielkomiejskiego zgiełku do Bukowców, małej wsi w Beskidzie Niskim. Odnajduje tam wolność, swojskość, bliskość natury, a w pobliskich Gorlicach otwiera gabinet lekarski. Początki są trudne, ale determinacja Joanny jest większa.

I gdy już się wydaje, że sprawy się toczą w dobrym kierunku, kobieta rozpływa się w powietrzu. Czy to kolejna ucieczka? A może kryje się za tym coś więcej? Odpowiedzi na te pytania będzie poszukiwać komisarz Nina Warwiłow, zaniepokojona nieoczekiwanym zniknięciem koleżanki. A śledztwo odsłoni te tajemnice Bukowców, które niektórzy już dawno zdążyli wymazać z pamięci.

A gdyby tak rzucić wszystko i pojechać w Beskidy? 

Po naprawdę dobrze przyjętym debiucie ("Dom bez klamek") Jędrzej Pasierski powraca z Niną Warwiłow w kolejnej kryminalnej odsłonie. "Roztopy" wciągają od pierwszych stron. Niezwykle klimatyczne, osadzone w małej społeczności, która na pierwszy rzut oka przyciąga swoją serdecznością i gościnnością, by stopniowo osaczać niepokojem i mrokiem. Autor z precyzją tworzy obraz Bukowców i okolic, dokładając z każdym rozdziałem drobiazgowe informacje. Opisuje te miejsca jakby od niechcenia, jakby znał je od zawsze. Jakby tam się budził i zasypiał. Sprytnie wplata również historię Łemków – ludzi, dla których te ziemie przynależały przed akcją wysiedleńczą.

Bukowce to przysłowiowe pięć chat na krzyż, zamieszkiwanych przez ludzi ledwie się tolerujących. To ludzie o twardych charakterach, nieodgadnionych do końca. Ciężko ich zdecydowanie wrzucić jednoznacznie do szufladki z napisem wróg czy przyjaciel. Opowiadane przez nich bukowieckie legendy mają to do siebie, że mogą być zarówno prawdą, jak i kłamstwem. Kto będzie bardziej przekonujący, albo czyja historia będzie miała mniej luk?

palacz zwlok okladka

"Palacz zwłok" to powieść tak niepokojąca, jak niepokojące od pierwszych stron jest zachowanie Karola Kopfrkingla, wzorowego pracownika praskiego krematorium, tytułowego bohatera. Bo jak inaczej, niż jako niepokojące, opisać wygłaszane przez niego tyrady? Przekonany o własnej mądrości, niepodważalnej, głosem monotonnym raczy wszystkich wokół swoimi przemyśleniami.. I powtarza, wciąż i wciąż, że jest abstynentem, co już plasuje go (wedle jego oceny) wyżej od innych. Ponieważ alkohol to zło, a on zła wystrzega się! Wystrzega się wszystkiego, co złe i niegodne.

Najważniejsze dla Karola Kopfrkingla są jego krematorium oraz rodzina – w takiej,myślę, kolejności. O pracy przy piecach rozwodzi się wielokrotnie, do znudzenia. Dla niego palenie zwłok jest niczym poezja, duchowe przeżycie – nie rozumie, albo nie chce zrozumieć, że otoczenie nie jest zainteresowanie. Żona jego to zazwyczaj w jego ustach „moja delikatna”, syn Milik i córka Zina – „moje delikatne, najdelikatniejsze”. Z rozrzewnieniem wspomina (wielokrotnie, oczywiście) wspaniałą chwilę, gdy poznał swą „delikatną” przy klatce z tygrysem. Lukier spływa z ust Karola…

dzieje sie je

Czy zastanawialiście się kiedyś, skąd wzięły się na naszych stołach pomidory? Albo ziemniaki czy kakao? Kto wymyślił bulion? Ciasto francuskie? Sandwicha? Jeśli jesteście ciekawi tego tak jak ja, to bardzo polecam książkę Łukasza Modelskiego. Autor swoją podróż przez historię kuchni zaczyna od starożytności – odwiedzicie Egipt, Chiny, Grecję i Rzym, potem czasy średniowiecza i wielkich odkryć geograficznych i poprzez kolejne epoki dotrzecie do współczesności i refleksji, jak będzie wyglądała kuchnia przyszłości.

Ilustracje Adama Pękalskiego znakomicie uzupełniają tekst, pełen rzetelnej wiedzy, ale i ciekawostek. To książka do powolnego smakowania, może też być inspiracją do szukania kolejnych informacji z historii nie tylko kuchni, ale też  przedmiotów codziennego użytku, przy gotowaniu i  jedzeniu używanych. Pokazuje też, jak wydarzenia historyczne, takie które znamy z lekcji historii w szkole wpłynęły na rozwój sztuki kulinarnej – na przykład rewolucji francuskiej zawdzięczamy rozwój restauracji w takim kształcie, jaki znamy dzisiaj.