schronienie - plakat

 

Coben dla młodzieży. Książkę otrzymałem w prezencie (dziękuję) i początkowo niezbyt byłem do niej przekonany. Opis na okładce niespecjalnie mnie przekonał. Autor dobrych thrillerów jako pisarz powieści dla młodzieży? Byłem pełen obaw.
Na szczęście spróbowałem. Głównym bohaterem jest nastoletni Mickey, bratanek Myrona Bolitara, którego fani Cobena już doskonale znają (ja jeszcze nie). Mickey chodzi do dobrej szkoły, ojciec nie żyje, matka jest narkomanką, a w szkole nie układa się zbyt różowo. Normalne życie nastolatka - każdy przecież ma swoje problemy. Wszystko się zmienia gdy nowa przyjaciółka nagle znika ze szkoły. Chłopak próbuje odnaleźć dziewczynę, ale szybko się okazuje, że sprawa jest dużo bardziej skomplikowana i niebezpieczna niż to się z początku wydawało. Poza zaginięcie dziewczyny wydaje się być jakoś powiązane ze śmiercią ojca.

cale miasto

 

Kiedy potrzebuję dobrej amerykańskiej obyczajówki to sięgam między innymi po książki Fannie Flagg. To poziom, który działa łagodząco na moje skołatane nerwy.

Teraz z chęcią polecę Wam sagę rodzinną. Małe amerykańskie miasteczko jest tłem wszystkich wydarzeń. Samo Elmwood Springs założone w 1889 roku, też ulega zmianom i przeobrażeniom, uzupełniając przemiany w rodzinach bohaterów. Pierwszy osiada w spokojnym Missouri Lordor Norstrom - imigrant ze Szwecji, za nim pojawiają się następni osadnicy z Europy. Po pewnym czasie dołącza do nich żona Lordora, wybrana przez korespondencyjne biuro matrymonialne. Dzięki wszystkim tym ludziom miasteczko się rozwija, a my mamy okazję "obserwować" życie małej miejscowości na tle zmieniających się jak w kalejdoskopie zmian historyczno-gospodarczych - pierwsza wojna światowa, pierwsze sufrażystki i walka o prawo do głosowania, kryzys i powstanie nowych wynalazków takich jak między innymi telegraf. Obserwujemy relacje miedzy ludzkie, uśmiechamy się przy perypetiach rodzinnych i gratulujemy sukcesów, ocieramy łzy, gdy ktoś umiera.

karaluchy

Jo Nesbø znany jest wszystkim miłośnikom kryminałów. Norweski pisarz tworząc postać komisarza Harry’ego Hole wdarł się na listy książkowych bestsellerów i do serc wielbicieli mrocznych powieści z całego świata. „Karaluchy” to drugi tom cyklu, a jego akcja rozgrywa się w Bangkoku. Nawet jeśli Tajlandia i norweski policjant wydają się Wam połączeniem dość ryzykownym, to mimo wszystko nie zrażajcie się i sięgnijcie po książkę.
Miejsce, w którym znalazł się walczący z następstwami nadużywania alkoholu Harry, znane jest z szerokiej dostępności rozmaitych usług seksualnych. To wśród bogatej oferty tego, co legalne i tego, co nielegalne, policjant musi odnaleźć trop prowadzący do zabójcy norweskiego ambasadora. Zadanie niełatwe, bo i kondycja komisarza, i nieznajomość języka, a czasami także obyczajów, ograniczają skuteczność jego działań.
Zachęcam do wybrania – zamiast wersji drukowanej – audioksiążki. Zrealizowana w konwencji słuchowiska, gdzie każda postać powieściowa ma swojego aktora, opowieść o śledztwie prowadzonym w dusznym, hałaśliwym mieście idealnie wprowadza w sposób bycia głównego bohatera i jego światopogląd.

odkrywca

„Żeby zostać odkrywcą, nie trzeba wyprawiać się do puszczy. Na tym świecie każdy jest odkrywcą. Odkrywanie to nic innego jak uwaga. Wzmożona. Tego właśnie oczekuje od was Ziemia.”
Do przeczytania tej książki skusiła mnie rewelacyjna… okładka. Tak, okładka, chociaż po kilku powieściowych wtopach staram się nie wypożyczać książek po szacie graficznej. „Odkrywca” Katherine Rundell to jednak pierwsze pozytywne doświadczenie związane z tym sposobem wyboru lektury.
Niezwykła. Innym słowem nie da się opisać przygód Freda, Con, Lili i Maksa. Czwórka dzieci, rozbity samolot i tropikalny las deszczowy. Rozkosz lektury do ostatniego zdania powieści i wilgotnych oczu czytelnika. Opowieść o potędze wyobraźni, lojalności, duchu przygody i miłości, z niezwykle subtelnie przenikającym przesłaniem potrzeby ochrony przyrody i amazońskich autochtonów. Blaski i cienie magicznych opowieści o odkrywcach i poszukiwaczach Eldorado. To wszystko zamknięte w 370 stronach z wspaniałymi ilustracjami Hannah Horn.

pozwol mi wrocic

To trzecia książka tej Autorki, na którą się skusiłam. Obie - Za zamkniętymi drzwiami oraz Na skraju załamania, były łatwe i proste. Człowiek już po kilka stronach wiedział kto za wszystkim stoi. Jednak styl był tak lekki i przyjemny, że miało się ochotę czytać dalej.
Najnowsza powieść zapowiadała się w podobnym tonie. Już na okładce zdradzono nam ważne szczegóły. Para wraca z wypoczynku we Francji, zatrzymuje się nocą na stacji benzynowej. Fin zeznaje policji, że gdy wrócił z toalety, Layli już nie było. Czy ktoś ją porwał? A może zabił? Dlaczego brak śladów walki? I czy mężczyzna miał z tym coś wspólnego?
Po kilku latach Fin wiedzie spokojne życie u boku nowej partnerki - Ellen, która jest starszą siostrą zaginionej kobiety. Po zaręczynach, Fin otrzymuje telefon, że Layla była widziana. Nagle zaczyna myślami krążyć wokół byłej partnerki. Zastanawia się, gdzie była tyle czasu, dlaczego nie nawiązała żadnego kontaktu?

lopianowe pole

Na wstępie wspomnę, że książka została wyróżniona jedną z najważniejszych nagród dla młodych czytelników: Książka Roku 2017 Polskiej Sekcji IBBY.
Kim jest autorka tego zamieszania? Katarzyna Ryrych pisarka wszystkich pokoleń, ale głównie rozpieszczająca młodszych czytających oraz dojrzewających dorosłych. Spod jej piórka wyszły między innymi: O Stephenie Hawkingu, Czarnej Dziurze i Myszach Podpodłogowych, Wyspa mojej siostry, Pepa w raju. Najkrótsza opowieść o miłości, Denim blue, Bombka babci Zilbersztajn, Król. Czym też wyróżnia się Łopianowe pole? Mogłabym odsłonić kim są główni bohaterowie oraz jakie przygody im się przytrafiają, ale tego nie uczynię. Zatem powiem krótko - to niezwykła książka dla samodzielnie czytających młodych niedorosłych czytelników. Zapewnia dreszczyk emocji i nie brakuje w niej magii i niecodziennych przygód. Łopianowe pole uzupełniają ilustracje Grażyny Rigall, która stworzyła również ilustracje między innymi do Poradnika hodowcy aniołów Grzegorza Kasdepki, czy Głupiego Funia Jerzego A. Wlazłego. Wspomniane książki dostępne są w bibliotecznym księgozbiorze i czekają na swoich Czytelników.

newsletter

Jeśli jesteście zapisani do naszego newslettera, z pewnością zauważyliście zmiany jakie w nim zaszły. Po burzy mózgów, bardzo intensywnej, doszliśmy do wniosku, że warto by newsy o tym, co szykujemy w najbliższym czasie, były bardziej spersonalizowane. Odeszliśmy od bezosobowej formy informacyjnej, teraz nasz newsletter ma bardziej ludzką twarz. A nawet kilka twarzy! Dzięki temu powstała ekipa MAMAS+SZ czyli Monika, Ania, Magda, Antonina, Sławek i, na doczepkę, Szymon ;-) ("doczepka" nie jest zła, to dzięki Szymonowi i jego umiejętnościom ten newsletter w ogóle ma szansę wyjść w świat). Od tej pory będziemy pisać Ci o tym, co nas samych szczególnie interesuje i co wg nas może zainteresować Ciebie. To polecajki spotkań, wystaw, warsztatów, przypomnienie ważnych ogłoszeń, zachęta do odwiedzin filii, być może innej niż ta, do której zaglądasz na co dzień. Od października br. newsletter wysyłać będziemy do Ciebie dwa razy w miesiącu, około 1. i 15. dnia. Jeśli jeszcze nie zapisałeś swojego maila w naszej bazie, koniecznie zrób to teraz! Poniżej możesz zobaczyć jak to będzie teraz wyglądało. Prawda, że fajnie? :-)

okładka książki

"Zło ma niewinną twarz".
"Pokuta" to trzeci (po "Łasce" i "Wierze") kryminał w dorobku Anny Kańtoch. Ponownie wędrujemy do czasów szarego PRL-u, konkretnie do roku 1986 i małej nadmorskiej miejscowości. W Przeradowie jesień panoszy się już na całego a mieszkańcy po sezonie turystycznym popadają w typową dla tej pory roku ospałość. Dopiero odnalezienie ciała młodziutkiej dziewczyny, Reginy Wieczorek i stosunkowo szybkie ujęcie winnego wywołuje znaczne poruszenie... Ale prawdziwa bomba wybucha w momencie, gdy na lokalnym posterunku pojawia się Jan Kowalski, który przyznaje się do zamordowania Reginy, jak i pięciu innych kobiet. Jego opowieść wydaje się nieprawdopodobna, ale nie jest całkiem niemożliwa. I na tyle intrygująca, że starszy sierżant Krzysztof Igielski podejmuje wyzwanie, pomimo przylepienia Kowalskiemu łatki wariata.
Zło kryje się w pozornie zwyczajnych ludziach
Duchy zaginionych dziewcząt stanowią swoiste zaproszenie do zgłębiania małomiasteczkowych historii rodzinnych, szczelnie zamykanych w czterech ścianach. Niewłaściwe, z punktu widzenia większości, wzorce i niezaleczone traumy z przeszłości przekładają się na toksyczne relacje, o których nikt nie ma prawa wiedzieć. Tylko, że w małym miasteczku zawsze ktoś coś słyszał, ktoś kogoś znał, ktoś z kimś chodził do szkoły lub pracował. Tylko jak przychodzi czas na pytania milicji, to nikt nic nie widział, nikt na nic nie zwrócił uwagi...

Krokodyl
Monika:

Zwierzęta. Te, w życiu których byłam tylko przystankiem i te, dla których jestem towarzyszką życia. Te zabrane z ulicy, wyciągnięte ze schronisk, oddane pod opiekę przez fundacje. Te malutkie, wykarmione butelką i te dorosłe - oswajane, gdy zawiódł je człowiek. Te, które są wciąż przy mnie i te, które czekają na mnie po drugiej stronie Tęczowego Mostu.

Zwierzęta splecione z moją codziennością równie mocno jak książki. Od zawsze i na zawsze.

okładka książki

Niewiele osób zapuszcza się poza sieć zindeksowaną… To mało zrozumiały i nieobiecujący początek recenzji bardzo dobrego reportażu, bo niewielu zwykłych śmiertelników używających internetu wie co to znaczy.

To właśnie o mrocznej stronie sieci pisze w swojej książce prawniczka, publicystka i reporterka śledcza Eileen Ormbsy. „Darknet” to historia o ludzkiej chciwości i chorych fantazjach, którym nie grożą organy porządku publicznego, dzięki dającej pełną anonimowość sieci. Kupić w niej dzięki kryptowalucie można wszystko: broń, narkotyki, dziecięcą pornografię, relacje na żywo z tortur na każdym żywym stworzeniu.

Jest to książka dla odważnych, ciekawych tego co kryje się najbardziej przerażających zakamarkach ludzkiej duszy i internetu. Rozdział „Najciemniej” polecam tym o mocnych nerwach. „Darknet” to książka bardzo ważna, którą powinien przeczytać każdy świadomy użytkownik sieci.

herbatka o piatej

Bill Bryson, amerykański pisarz rozmiłowany w Wielkiej Brytanii, po 20 latach od wydania „Zapisków z małej wyspy”, wyrusza szlakiem ówczesnych peregrynacji. Z właściwą sobie ironią porównuje z tym, jak było dawniej, zarówno odwiedzane miasteczka, wizytowane instytucje, jak i własną wytrzymałość oraz otwartość na nowe. Wnioski wysnuwa Autor najróżniejsze. Owszem, zdarzają się pozytywne – przedstawiające lekko nieokiełznany entuzjazm członków Stowarzyszenia Bocznych Linii Kolejowych, wyrażające radość ze wspólnej pieszej wędrówki z przyjaciółmi z dawnych lat, czy wreszcie doceniające infrastrukturę edukacyjną niektórych z odwiedzanych zabytków. Więcej jest jednak konstatacji wskazujących na to, że dzisiejszy świat bliski jest utraty poszanowania wszelkich norm, miejsc, tradycji i ludzi oraz zdumiewająco sprawnie zmierzający do obłędu. Wszystko to jednak Bill Bryson podaje w doskonale wyważony sposób, właściwy swojemu postrzeganiu rzeczywistości, a czyni to tak, że lektura „Herbatki o piątej”, oprócz przyjemności, daje motywację do myślenia. A to ważne.

Książkę znajdziecie w naszej bibliotece (tutaj)

modlitwa do morza
Hosseini'ego, autora Chłopca z latawcem, chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Po najnowszą książkę sięgnęłam bez obaw. Miałam pewność, że poziom będzie wysoki. Nie zawiodłam się.
Objętościowo jednak książka mnie zaskoczyła. Była dość cienka w porównaniu z poprzednimi. Tekstu też niewiele. Ale tak na prawdę liczy się nie ilość a jakoś. A jakoś była prima sort. Dostałam w swoje ręce książkę dotyczącą uchodźców. Opowiada ona o rozbitej rodzinie, która zmuszona przez wojnę i prześladowania opuszcza swój dom, by poszukać nowej bezpiecznej przystani. Publikacja ta jest sprzeciwem wobec kryzysu jaki niszczy Syrię. Inspirowana była także losami trzyletniego chłopca Alana Kurdi, który zginął podczas ucieczki przez Morze Śródziemne. To hołd złożony dziecku ale także innym osobom, które poniosły śmierć podczas próby ucieczki ze swojego kraju ogarniętego wojną.

plakat promujący

Dobra wiadomość dotarła do nas w połowie września. Otóż nasza Biblioteka otrzymała dofinansowanie z Fundacji Santander, w ramach 5. edycji programu "Tu Mieszkam, Tu Zmieniam". Otrzymaną kwotę 5 tys. przeznaczymy na modernizację patio przy Filii nr 3 w dzielnicy Załęże. W naszej wizji, którą dzięki dofinansowaniu będziemy mogli zrealizować, patio zmieni się nie do poznania - stanie się miejscem, w którym wszyscy czytelnicy, od najmłodszych po najstarszych, będą spędzać mile czas. Planujemy wyposażyć patio w akcesoria, dzięki którym przemienimy to miejsce w przyjazną, pełną bujnej zieleni oazę spokoju. Zależy nam na tym, by czytelnicy poczuli się tutaj swobodnie, z przyjemnością oddawali się lekturze. Na nowym patio odbywać się będą także spotkania autorskie i podróżnicze, zajęcia dla dzieci, koncerty muzyczne. Jeśli tylko dopisze pogoda, wyjdziemy z budynku, zaczerpniemy powietrza, promieni słońca i pozwolimy, by piękne otoczenie na wszystkich nas działało pozytywnie. Już jest tam fajnie, a będzie jeszcze lepiej!

Fotografia

Tego lata luftowaliśmy swoje myśli, uczyliśmy się nicnierobienia i zażywaliśmy książkowej jogi. Odwoływaliśmy się do kultury i tradycji śląskiej, w której to dzieci przebywały na podwórkach przez większość dnia. W lipcu i sierpniu akcja Luftuj się
z Biblioteką
odbyła się w 20 filiach bibliotecznych. Tematyka spotkań była skierowana do młodych niedorosłych. Działania w filiach były prowadzone dwutorowo: dla grup zorganizowanych (przedszkoli, szkół, ośrodków, świetlic, klubów osiedlowych) oraz dla indywidualnych czytelników Biblioteki. (7-12 lat). W 356 spotkaniach ze słowem, warsztatach i zabawach literackich uczestniczyło 1148 dzieci, zaś frekwencja podczas literackiego lata wyniosła 3243. Odkryta na nowo przestrzeń nęciła dotychczasowych użytkowników nowoczesnych technologii, prostotą i kreatywnością. Podczas „luftowania” uświadamiali sobie, jak ważną rolę odgrywa powietrze, co można robić będąc na powietrzu i jak o to powietrze należy dbać. Podczas podjętych działań warsztatowych, które pozwoliły ukierunkować nasze myśli, braliśmy przykład z Dzieci z Bullerbyn (podążając za twórczością Astrid Lidgren), które spędzały na łonie przyrody cały swój czas, wymyślając kreatywne zabawy. Udowodniliśmy, że kontakt z przyrodą niesie ze sobą pozytywny wpływ na funkcjonowanie i rozwój organizmu, a także oddziałuje na odporność organizmu. Na zdrowie wyszły nam eksperymenty z nudą, artystycznie rozwijaliśmy swoje umiejętności tworząc latające maszyny, drzewa, wiatraki, komiksy, książki sensoryczne, wytwory z tektury (Tektokracja), czy kreując LUFT – Letni Ubaw Filmowych Twórców - przygody z filmem i animacją poklatkową (praca nad produkcjami, inspirowanymi lekturami oraz czytelniczą codziennością, pozwoliła spojrzeć nam na książkę jako inspirację dla twórców innych sztuk, ale również jako na źródło wiedzy
i umiejętności przydatnych w różnych aspektach życia).

ostatni wiking

Nie ma to jak chwila ochłody w upalny dzień. Szczególnie kiedy za oknem 34 stopnie, a czytelnik z anginą nosa z łóżka nie może wysunąć. W ramach ochłodzenia – mentalnego oczywiście, warto wziąć do ręki biografię niezwykłego podróżnika Roalda Amundsena. Ten fascynujący opis życia pierwszego zdobywcy Bieguna Południowego napisał Stephen Bown.

Z każdą przeczytaną stroną robi się coraz chłodniej – jaka gorączka, żaden środek sierpnia, kiedy z kartek spadają sople lodu, a w uszach słychać wycie arktycznego wiatru. Z fascynacją śledziłam zdobycie Przejścia Północno-Zachodniego. Prawie bez tchu zdobyłam z Napoleonem Strefy Podbiegunowej oba bieguny, zbierałam datki, udzielałam wykładów i …. Uciekałam przed wierzycielami! Inuici, psy zaprzęgowe i noc polarna w samym środku wakacji. Co to była za przygoda!

szklany klosz

„Szklany klosz” to ostatnia powieść znakomitej amerykańskiej poetki, uznawanej za jedną z ikon ruchu feministycznego, Sylvii Plath. Bohaterką książki jest 19-letnia Esther, odbywająca w Nowym Jorku letni staż w redakcji prestiżowego kobiecego czasopisma. Wydawać by się mogło, że to wspaniała przygoda i szansa dla dziewczyny z niewielkiego miasteczka, stojącej u progu dorosłości. Może zacząć życie niejako od nowa, zostawiając za sobą beztroskę dzieciństwa i powoli określać siebie i swoje miejsce w przyszłości. Potężny, nigdy nie zasypiający Nowy Jork, nowe koleżanki ze wszystkich stron kraju, pierwsze "dorosłe" obowiązki do wypełnienia – totalnie inny świat. Bycie szkolną prymuską już nie ma większego znaczenia – teraz trzeba być odpowiedzialną kobietą, która wie, czego chce. Ale Esther, choć drzwi do kariery stoją przed nią otworem, nie wie czego chce. Boi się przyszłości, nie potrafi pogodzić się z tym, że czuje się niedopasowana, lub, jak ja bym to ujęła – nieadekwatna. To jednak nie zblazowana nastolatka z bogatego domu, „księżniczka na ziarnku grochu”, a dziewczyna inteligentna, z głową pełną przemyśleń, pytań i wątpliwości, poszukująca własnego „ja”. Pobyt w potężnym Nowym Jorku jeszcze te odczucia eskaluje.

Jesteśmy świadkami powolnego popadania Esther w zobojętnienie. To, co wydawało się zwyczajnym znudzeniem, okazuje się niebezpieczną chorobą – depresją. „Szarpiąca” się z życiem, z samą sobą, dziewczyna trafia w końcu na oddział szpitala psychiatrycznego. Teraz to tam rozgrywają się sceny powieści…

maminsynek

Czytałam kiedyś książkę autorstwa Sochy w kooperacji z Witkiewicz (Awaria małżeńska) była dość lekka obyczajówką z dużą ilością poczucia humoru. Pomna wcześniejszych doświadczeń wybrałam tą pozycję dla mojej Mamy.
Już tytuł książki naprowadza nas na treść - będzie o zaburzonych relacjach matki i syna. Jednak wszystko jest okraszone porcją humoru i ironii.
Tytułowy maminsynek - Leander, żyje w sielankowym świecie, w którym nie ma smutku, złości i innych dzieci... A wszystkie jego zachcianki, nawet te jeszcze nie uświadomione spełnia kochająca mama. Syn dorasta... i poznaje świat relacji damsko-męskich. Niestety każda z kandydatek na potencjalną narzeczoną jest porównywana (świadomie lub nie) z rodzicielką. Aż wreszcie pojawia się ta idealna - spełnia wszystkie punkty z listy Leandra na kandydatkę na partnerkę.

nad dalekim cichym fiordem

Autorka, której książka miała premierę w 1900 roku, opisuje rodzinę lekarza mieszkającą w okręgu Balsfjord w Norwegii. Bohaterowie książki, ale i ich rodzina mieszkająca w innych regionach kraju, określa okolice Tromso, jako Daleką Północ. Cóż, jest Daleka, skoro zima trwa tam dziewięć miesięcy.

Opowieść o tym, jak wygląda codzienne życie w krainie śniegu i wiatru jest uroczo staroświecka. Rodzina spędza czas głównie w swoim towarzystwie i choć w pracy w domu zawsze jest dużo (szczególnie przy czwórce dzieci) to rodzice znajdują bez kłopotu czas, by towarzyszyć dzieciom, by z nimi czytać lub by, po prostu, obserwować ich zabawy.

Jeden z rozdziałów książki poświęcony jest wieczorowi wigilijnemu. To jedyny dzień roku, w którym dzieciom wolno nie wstawać wcześnie z łóżka i w którym mogą wypić poranną kawę w pościeli. Koło południa rodzina wraz z przyjaciółmi zjada uroczyste śniadanie, a później, nie kłopocząc się o wielość spraw do zrobienia, wszyscy wychodzą na spacer:


"Ku północy niebo zabarwia się ciemnym błękitem, ale dalej mieni się tysiącem cudnych odcieni, dochodząc do jaskrawopurpurowego złota. Ani jeden powiew wiatru nie marszczy powierzchni wody; roztacza się toń gładka jak zwierciadło, cicha jak dusza dziecka i odbija najdokładniej grę barw niebios."
[s. 88]

pragnienie

Mój pierwszy kontakt z komisarzem Harry'm Hole. Nie chciałem zaczynać jego przygód od najnowszej, już jedenastej, części, ale pragnienie przeczytania nowości okazało się silniejsze. Pragnienie by być na bieżąco z tym wszystkim, o czym teraz się mówi. Pragnienie zwyciężyło. W zasadzie to o tym jest ta powieść. O pragnieniach, które każdy z nas ma w sobie, które czasem tłumimy, ale w sprzyjających okolicznościach pozwolimy na ich realizację. Nie będziemy liczyć się z bilansem zysków i strat. Zostanie tylko zaspokojenie pragnienia. Muszą tylko zaistnieć sprzyjające uwarunkowania. Tak niewiele potrzeba by hamulce przestały istnieć.
Hole jest już na zasłużonej emeryturze, ale musi z niej powrócić by po raz kolejny pomóc w śledztwie. Po mieście grasuje seryjny morderca, który za pomocą nietypowej szczęki okalecza swoje ofiary. Dochodzenie musi być przeprowadzone bardzo sprawnie - ofiar przybywa, a śledztwo może mieć wpływ na politykę.

ciasto ze szczypta

Są ludzie, który wierzą w dobroć i magię, taką codzienną. Taką, którą sami tworzymy rozsiewając wokół siebie dobre słowo, dostrzegając innych ludzi i ich problemy. Taki jest właśnie główny bohater - Oscar Dunleav. Chłopak, który z dobroci serca potrafi upiec ciasto jabłkowe tylko po to, by wywołać uśmiech na czyjejś twarzy. Pewnego dnia chłopiec znika. Właściwie chodzą słuchy, że utonął.
Poznajemy Oskara w momencie, gdy pociesza swoją przyjaciółkę Meg. Dziewczyna przeżywa wyprowadzkę na pół roku na drugi koniec świata. Chłopak sam ma niełatwą sytuację - wychowuje go tata, który po śmierci żony nadal jest załamany; brat jest niepełnosprawny, a teraz jego przyjaciółka wyjeżdża. Jednak jest pełen optymizmu, że nowa sytuacja przyniesie coś dobrego. Pustkę po Meg powoli zapełnia nowa sąsiadka Paloma - dziewczyna, która niestety wplata w tą piękną historię nici kłamstwa, intryg i poczucie bycia gorszym. Wszystko wokół Oskara się zmienia. Psują się jego relacje z Meg. On sam traci swój optymizm, ogarnia go żal, smutek i pustka. Gdy znika, wszyscy wierzą w jego śmierć. Tylko Meg ma wątpliwości i zaczyna poszukiwania...