DNI POLSKO-CZESKIE
Klub Gier Planszowych
Laboratorium Sztuki - zajęcia literacko - artystyczne
Czytelnicy - podróżnicy
Czytaj dla odmiany
Nie-zwykli
Czytanie na dywanie
Biblioteczny Klub Seniora
Wielokulturowy Śląsk

opacotwarcie strony ibuk w nowym okniebip logo

otwarcie strony urzędu miasta w nowym oknieskup

 

 

 

 

 

 

opacotwarcie strony ibuk w nowym okniebip logo

otwarcie strony urzędu miasta w nowym oknieskup

opacotwarcie strony ibuk w nowym okniebip logo

otwarcie strony urzędu miasta w nowym oknieskup

Czy pamiętasz o wyzwaniu?

czy pamietasz o wyzwaniu 1

Połowa roku niemal za nami, kto pamięta o wyzwaniu czytelniczym ze stycznia? ;) Pamiętam ja. Od czasu do czasu realizuję wyzwanie przypadkiem, najczęściej jednak celowo – wybieram jakiś punkt i dobieram książkę.  

Jeśli utknęliście czytelniczo, nie macie pomysłu po jaki tytuł sięgnąć albo zwyczajnie nie wiecie jaka książka spełniłaby dane „kryterium”, może pomocna będzie moja mała podpowiedź.

Nie wszystkie z tytułów, które wam podpowiadam, urzekły mnie i zachwyciły. Ale gusta są różne i mam świadomość że to, co podoba się jednemu, drugiemu wcale nie musi. Ale warto próbować.  

Zacznę od książki, której akcja dzieje się na Śląsku: jeśli nie czytaliście jeszcze Katarzyny Bondy, to sięgnijcie po „Tylko martwi nie kłamią”. Akcja dzieje się nie tylko na Śląsku, ale i w Katowicach. Dość dziwnie czyta się powieść o miejscach które się zna, lub które niby się zna, bo są trochę zmienione. Niech nie zniechęci was objętość tomiszcza, bo tempo czytania jest jednak niezłe. Śląsk w powieści znajdziecie również u Jakuba Ćwieka w “Dreszczu”. Co ciekawe, i w jednej, i w drugiej powieści, akcja rozgrywa się m.in. na Osiedlu Tysiąclecia. To chyba bardzo popularne osiedle :)

Książka zekranizowana? Co powiecie na „Tańczącego z wilkami” Michaela Blake’a? Mało kto nie zna filmu, ale czy znacie powieść? Różne opinie krążą o książce „Czyż nie dobija się koni?” Horace McCoya – może warto porównać z filmem? Pozostając jeszcze na chwilę przy koniach w tytule, możecie sięgnąć również po książkę „Zaklinacz koni” Nicholasa Evansa – też zekranizowana. Koniec, idźmy dalej.

Zbiór wierszy? Poczytajcie kontrowersyjny tomik „Mleko i miód” Rupi Kaur. Przez jednych uwielbiana za śmiałą twórczość, przez innych nazywana Paulo Coelho poezji; było o autorce i jej twórczości swego czasu dość głośno. Czy wam się spodoba?

Rupi Kaur 'Mleko i miód'

mleko i miod

Wiersze, refleksje wyrażone w sposób poetycki, Rupi Kaur podzieliła na cztery etapy: cierpienie, kochanie, zrywanie, gojenie. W każdym z nich sytuują się wydarzenia z życia kobiety - takie, które odcisnęły na niej piętno, które jednocześnie stanowią jej codzienność i niezwykłość. Frazy Autorki opowiadają o kobietach.
O tym, jak mężczyźni uważają się za tych, którzy mogą rządzić kobiecym życiem i ciałem. O tym, jak wykorzystuje się kobiety, o braku ojców, nadmiernym zainteresowaniu wujków i kuzynów.

C. J. Tudor 'Kredziarz'

kredziarz

Akcja "Kredziarza" biegnie dwutorowo – współcześnie i latem 1986 roku. Lata osiemdziesiąte widziane oczami dziecka to... koledzy, lato, rowery, budowanie szałasów i zabawy na powietrzu oraz ktoś nowy w mieście. Bez rodziców, dzwoniących telefonów, ale za to z własnymi tajemnicami i wolnością oraz nową zabawą – pisaniem kredą tajnych wiadomości do reszty przyjaciół. Cieszy mnie, że wydarzenia są tak podzielone. Pamiętam taki czas – piękne lata 80. i początek 90., gdy człowiek, choć ledwo odrósł od ziemi, czuł się jak pan i władca. Własne tajemnice, przyjaciele i odrobina wolności sprawiły, że ten okres wspomina się z rozrzewnieniem. W ten czas powracamy w powieści. Dajemy się wciągnąć w zabawy, chętnie podążamy za bohaterami do wesołego miasteczka. Ale nawet na takim idyllicznym obrazie pojawiają się rysy. Czy dorośli zawsze zachowują się porządnie? Czy bycie dzieckiem jest jednoznaczne z byciem miłym, niewinnym i dobrym? Jak świat dorosłych wpływa na nastolatków? Czy niewinne zabawy mogą doprowadzić do tragedii? Za każdym razem autorka pozostawia nas z pewną zagadką, tajemnicą, niewiadomą i... przeskakuje do chwili obecnej.

David Walliams 'Cwana Ciotuchna'

cwana ciotuchna

Cwana Ciotuchna przeobraża rzeczywistość na własną korzyść, usiłując się wzbogacić i odziedziczyć opactwo Saxby Hall. Dopuszcza się przy tym wielu występków i kłamstewek. Oprócz tytułowej bohaterki, pojawia się również Stella – bratanica rzeczonej Ciotuchny, która pozostaje pod opieką ciotki i jest prawowitą dziedziczką majątku Saxbich.
Książka kryje w sobie wiele zagadek, podczas jej czytania można poczuć się niczym detektyw, który podąża kartka po kartce ku rozwiązaniu tajemnicy.

Joanna Sędzikowska 'Psy z piekła rodem. Zdobywca świata'

psy z piekla rodem 1

Gdybym miała wymienić książkę, która najbardziej zmieniła moje życie, to bez wahania wskazałabym Psy z piekła rodem Joanny Sędzikowskiej. Nie, żadne doniosłe dzieło filozoficzne, religijne, czy reprezentujące nurt literatury motywacyjnej. Do zmian w życiu skłoniła mnie opowieść o malamutach i domach tymczasowych.


Joanna Sędziowska w swojej książce opisuje pierwsze zauroczenie psem, o rasie którego nie wiedziała kompletnie nic. Zachwyt szczeniakiem z charakterem, psim dzieckiem, jakie zdominowało jej myśli i serce. Chwile, w których mogła zaprosić Raptora do domu i tych wszystkich, w których uczyli się siebie wzajemnie Joanna i jej rodzina oraz pies. Malamut alaskański.

 

Ernest Cline 'Player One'

player one

"Książka, której nie wolno oceniać po okładce." (mowa o pierwszym wydaniu)
Rok 2044, świat już dawno nie jest światem, w którym ktokolwiek chciałby żyć. Przeludnione miasta, kryzys energetyczny i wojny toczone o podstawowe dobra. Życie w takiej beznadziei sprawia, że każdy chce uciec. Można uciec tylko do OASIS. Jest to nowa wirtualna rzeczywistość, w której każdy, niezależnie od prawdziwego życia, może zostać kimś. OASIS to jedyna osiągalna droga by zmienić swoje życie. Przynajmniej zakosztować tego, co w realnym życiu nie jest osiągalne.

OASIS zostało założone przez ekscentrycznego programistę, który większość swojego życia spędził programując i wspominając wspaniałe lata osiemdziesiąte. Dlatego też OASIS jest przepełnione dobrami popkultury tamtych lat. Wtedy wszystko było na wyciągnięcie ręki, a teraz, teraz już nie ma prawie nic - został tylko wspaniały wirtualny świat.

Michał Rusinek 'Nic zwyczajnego: O Wisławie Szymborskiej'

nic zwyczajnego

Przyznaję się bez bicia – jak tylko usłyszałam, że Michał Rusinek będzie pisał biografię/wspomnienia o naszej Noblistce, wiedziałam, iż przeczytam tę książkę. Nie należę do fanek tego gatunku literackiego. Wydawało mi się, że jej Sekretarz może i ma wiedzę, wspomnienia, ale bałam się, że pozycja ta będzie czystą opowieścią o Pisarce, garścią wspomnień bez poczucia humoru.

O, jakże się myliłam! Na szczęście – dodam.

"Nic zwyczajnego" to piękne wspomnienie o Noblistce, o Poetce, o Kobiecie z dużym dystansem do siebie i świata, która w sposób prosty (?) potrafiła mówić o wielkich problemach. Książka jest cudowna, jeśli można tak powiedzieć o stosie białych kartek zapisanych czarnym maczkiem. Okraszona masą ciekawych spostrzeżeń dotyczących poezji Wisławy Szymborskiej, jej poczucia humoru, ale i zwyczajnych problemów i niedogodności życia codziennego. Treść publikacji non stop zadziwia – nawet faktem, że Szymborska znała tyle "osobistości", ona – taka młoda, dziewczęca, pełna zachwytu i dziecięcej ciekawości otaczającego ją świata. Są tu też fotografie z różnych stron świata, rękopisy wierszy oraz wyklejanki.

Gabriel Savit 'Anna i Pan Jaskółka'

anna i pan jaskolka

Gdybym miała streścić w jednym zdaniu o czym opowiada książka Gavriela Savita, nie umiałabym znaleźć tych jedynych słów najpełniej oddających charakter opowieści.
To historia o niezwykłej przyjaźni i szacunku. O ojcu i córce. O dziecku, które dorasta i dorosłym, który w tym dorastaniu towarzyszy. O świecie, w którym język jakim mówimy, świadczy o nas bardziej niż moglibyśmy chcieć. O Polsce, którą można jeść. O Wilkach i Niedźwiedziach, które gromadzą się w stada i które są indywidualnościami. O Rebe z zepsutym stroikiem i klarnetem.
Anna i Pan Jaskółka to poetycka opowieść o czasach wojny. Książka, która zaskakuje, której nie sposób objąć myślami przy pospiesznej lekturze, która wymaga dla siebie czasu i namysłu. Opowieść dla młodszych i starszych, taka, której nurtowi łatwo ulec, by wraz z bohaterami iść, wędrować, żyć Drogą i posługiwać się językiem Drogi.
Marzy mi się, aby powieść Anna i Pan Jaskółka została dostrzeżona. Nie lekceważcie tej historii, dajcie sobie czas, by się z nią spotkać.

Witold Szabłowski 'Sprawiedliwi zdrajcy. Sąsiedzi z Wołynia'

sprawiedliwi zdrajcy

Witold Szabłowski, to jeden z najlepszych polskich reporterów młodego pokolenia. Napisał niezwykle potrzebną książkę, która choć podejmuje trudny i bardzo bolesny temat, pokazuje także ciche bohaterstwo zwykłych ludzi.
Autor przemierzył setki kilometrów w poszukiwaniu nie tyle świadków tamtych wydarzeń, ale tych, którzy z narażeniem życia ratowali swoich polskich sąsiadów. Blisko 400 Ukraińców (nierzadko całe rodziny), za pomoc udzielaną Polakom poniosło śmierć. Szacuje się, że dzięki ich bohaterskiej postawie, ocalało ponad 2500 Polaków, w tym min. gen. Mirosław Hermaszewski. Niestety, ale żaden z ponad 1300 tzw. sprawiedliwych nie został dotychczas w żaden sposób uhonorowany przez polskie władze.
Autor dotarł nie tylko do tych, którzy ratowali Polaków, ale także do ostatnich z ocalałych. Ci, wychowywani niejednokrotnie przez rodziny ukraińskie, o swojej przeszłości dowiadywali się po wielu latach. Książka zawiera wiele wspaniałych historii, które przywracają wiarę w człowieka. Choć sami bohaterowie uważają, że nie zrobili niczego wyjątkowego.

Ewa Solarz ‘Ilustrowany elementarz polskiego dizajnu’

ilustrowany elementarz polskiego dizajnu

Czym jest dizajn? Wielu kojarzy się z czymś wyrafinowanym/udziwnionym. Koncepcja Ewy Solarz uzupełnia naszą niewiedzę o tej dziedzinie sztuki, otaczających nas przedmiotach użytkowych, projektach, grafikach, symbolach zarówno pod kątem obrazu, jak i informacji.
25 polskich ilustratorów w pocie czoła starało się, by jak najlepiej nam ten obraz przybliżyć. Każdy z nich przedstawił cztery ikony i zrobił to w unikalnym i charakterystycznym dla siebie stylu. Ożywiane przedmioty, dają odbiorcy możliwość wymyślenia historii i sięgnięcia do poszukiwań wzorów w codziennym świecie. Każda z ikon zawiera informacje o autorze projektu, producencie oraz o tym, gdzie można było ów przedmiot spotkać i w jakich okolicznościach on powstał. Przykładowo można dowiedzieć się czegoś więcej na temat słynnych relaksów, w jaki sposób słuchali muzyki nasi rodzice i dziadkowie, na co obowiązywała moda i czy nadal trwa?
Niech nikogo nie przerazi słowo dizajn w tytule. W końcu elementarz kojarzy się z podstawowym wprowadzeniem w temat, który krok po kroku pokazuje, jak z tematem się zmierzyć. Elementarz doskonale nadaje się do wspólnego odkrywania polskiego wzornictwa, nie tylko przez dorosłych, czy młodzież, ale i dzieci, które w ten świat mogą wprowadzać dodatkowo historie opowiedziane przez starsze pokolenia. Wiele przedmiotów z elementarza można odnaleźć w zakamarkach domowych u swoich dziadków, czy rodziców. Dlatego tym bardziej zachęcam do sięgnięcia po polski dizajn, bo jest on doskonałym pretekstem do rozmów i poszukiwań.

Eduardo Mendoza 'Przygoda fryzjera damskiego'

przygoda fryzjera damskiego

Dla psychicznej równowagi, warto czasem sięgnąć po lżejszą lekturę. Paradoksalnie, idealnym do wspólnego spędzania depresyjnych (najczęściej jesiennych czy zimowych) wieczorów jest bohater stworzony przez Eduarda Mendozę - fryzjer, były pacjent szpitala psychiatrycznego. Były, choć może wciąż obecny - trudno stwierdzić. Całą swą dziwaczną osobą dostarcza wielu emocji. Otóż bohater, wplątywany, zazwyczaj nie z własnej woli, w absurdalne sytuacje i znajomości, wciela się w rolę detektywa - (bardzo) amatora. Choć ma mnóstwo okazji odwrotu, brnie uparcie w kolejne niebezpieczeństwa, nie mając nawet pewności, czego prowadzona sprawa dotyczy, kto ją zlecił i cóż on właściwie otrzyma za jej wyjaśnienie.
Dlaczego tak? Nie wiadomo. W historii o fryzjerze-detektywie tak naprawdę niczego nie wiadomo. Absurd goni absurd, paradoksy i groteski zaskakują z każdej strony. Porażający brak logiki w zachowaniu detektywa o nieznanym imieniu – fascynuje.
Mendoza jest niemożliwy do podrobienia. Jego wyobraźnia, żonglerka słowem (te monologi!) i abstrakcyjny dowcip to pisarski najwyższy poziom.
Lumpowatemu fryzjerowi nie sposób odmówić inteligencji i sprytu, choć sprawia wrażenie beztroskiego idioty. Trudno nie polubić tego wariata, „elementu przestępczego” jak sam siebie nazywa.
Warto zapoznać się z pastiszem kryminału pióra Mendozy. Przygoda fryzjera damskiego to tylko jedna z części rewelacyjnego cyklu powieści komediowo-sensacyjnych. Ale uwaga! W tłumaczeniu Marzeny Chrobak.

Kwietniowe nowości (2018)

Nowości w MBP (kwiecień 2018)

Gdyby ktoś zapytał, które miejsce w bibliotece jest najciekawsze, bez wahania wskazałabym pomieszczenie Działu Gromadzenia. Pracownicy tego działu odpowiedzialni są za kupowanie książek, ich opracowywanie, abyście mogli bez kłopotu odnaleźć je w katalogu elektronicznym, przydzielanie poszczególnych tytułów do filii. Dla nas, pozostałych pracowników biblioteki, to miejsce, w którym podglądamy co nowego trafi do Waszych rąk i którego przestrzeń, wypełniona półkami pełnymi pachnących farbą drukarską książek, budzi naszą radość.

A co trafi do Was w tym miesiącu? 

Filip Springer 'Miasto Archipelag'

miasto archipelag

W swojej najnowszej książce Filip Springer zabiera nas w podróż po
31 byłych miastach wojewódzkich. Jest to podróż niezwykła, podczas której możemy na krótką chwilę przenieść się do miejsc niedostrzeganych
i nieznanych, które nie znajdą się na liście naszych wakacyjnych wojaży.
Autor rysuje bardzo ponury i gorzki obraz miejsc, które w sposób nieodwracalny zostały zdegradowane i sprowadzone do roli małych, nic nie znaczących lokalnych ośrodków, w których największą atrakcją są galerie handlowe i liczne markety. Urbanistyczne absurdy, niedokończone inwestycje, liczne dzielnice biedy i wszędobylski „nicniedasizm” to tylko niektóre bolączki miast archipelagu.
Jednocześnie Springer przypomina nam, że tam też toczy się życie i spotkać można wielu lokalnych społeczników zaangażowanych w sprawy miasta. Pisarz odbywa swoją wędrówkę po ulicach z ludźmi, którzy mimo wszystko trzymają się kurczowo swojego miejsca, starając się niejednokrotnie nadać mu dodatkową wartość mimo wielu przeciwności. Powstaje w ten sposób obraz zwykłych-niezwykłych osób, odciskających swoje ślady w miejscach wyrzuconych poza nawias.

Marta Dymek 'Jadłonomia. Kuchnia roślinna - 100 przepisów nie tylko dla wegan'

jadlonomia

Wegetarianizm i weganizm cieszą się w Polsce coraz większą popularnością. Jednak nie każdy amator kuchni roślinnej ma świadomość jej bogactwa i różnorodności. Łatwo wpaść w rutynę kilku warzyw czy „nieśmiertelnej” soi. Marta Dymek przybywa z odsieczą i proponuje takie smakowitości, o jakich nawet nam się nie śniło! „Jadłonomia” to zbiór ponad 100 autorskich, najoryginalniejszych wegańskich przepisów, które podbiją serca/żołądki nawet zatwardziałych fanów kuchni mięsnej.
Książka jest pięknie wydana, zdjęcia potraw, autorstwa M.D., są bardzo apetyczne i już samo ich oglądanie sprawia przyjemność. Poprzeczka w kategorii książek kulinarnych zawieszona została wysoko.
„Jadłonomia” to poszerzająca kulinarne horyzonty pozycja obowiązkowa. To obietnica, iż nikt już nie zaśmieje się, że „kuchnia wege to tylko sałata i trawa”. Niech sięgnie po nią każdy; nawet ja, „roślinożerca” z 13-letnim stażem, z zachwytem odkryłam kuchnię roślinną na nowo.

Gunilla Bergstrom 'Seria książek o Albercie Albertsonie'

albert albertson

Albert to zwykly chłopiec, przedszkolak, czasami wesoły, czasami smutny, rozrabiający, zadający trudne pytania. Najzwyklejszy dzieciak pod słońcem. Czemu więc warto sięgnąć po książki z tej serii? Bo nasz bohater jest jak inne dzieci – ciekawy świata, ma bujną wyobraźnię, angażuje się we wszystko całym sobą i ma zwyczajne problemy. Nas (Czytelników dużych i małych) zachwycą pomysły Alberta, jego sposoby radzenia sobie z duchami, chłopakami z osiedla, dziewczynami, a nawet nudą.

Seria książek o Albercie Albertsonie powstała w Szwecji w latach siedemdziesiątych. Nie załamujcie jednak rąk – teksty są nadal aktualne, a obrazki urzekają kolorem i prostą formą. Nie są to jednak publikacje o charakterze edukacyjno-wychowawczym, choć można na ich podstawie porozmawiać z dziećmi o Albercie i jego pomysłach. Książki z tej Zakamarkowej serii są ciepłymi, pełnymi humoru opowieściami o przygodach małego chłopca, które ukrzekają całą rodzinę. Przedstawią nam paletę emocji przeżywanych przez kilkulatka i świat dorosłych widziany oczami dziecka.

Judyta Sosna, Igor Jarek 'Słowackiego'

slowackiego

Postanowiłam zmierzyć się z komiksem. Wiele się o nim ostatnio mówi, więc się dostosuję. Wybrałam opowieść, której akcja, jeśli w tym wypadku można pozwolić sobie na to stwierdzenie, rozgrywa się w Katowicach, w samym centrum miasta i działań modernizacyjnych. Mamy więc do czynienia z Katowicami na chwilę przed nadaniem im postaci, jaką mają obecnie. Chwytam się myśli, że otoczenie kształtuje rzeczywistość, a ta atmosfera mroku i beznadziei, widoczna w każdym kolejnym rysunku, uleciała wraz z ukształtowaniem nowej przestrzeni miejskiej.
W ogólnym zarysie – jest źle, ale może być jeszcze gorzej. Tezę tę potwierdza rysunek, w którym światło pełni jedną tylko funkcję – podkreśla ciemność. Na komiks składają się krótkie egzystencjalne opowieści wyjęte z życia mężczyzny, który próbuje zdefiniować wszystko, co mało ważne, a wszystko co istotne – pozostawia bez analizy. Historie z ulicy Słowackiego i okolic mają w sobie nawet pewną dozę humoru, ale zdaje się, że nie pochodzi on od narratora, ale wynika z kontekstu, z połączenia rzeczy miałkich z ciężką, przytłaczającą atmosferą miasta.
Nie jest to odprężająca lektura, ale można dzięki niej dostrzec wiele wartości. Podnosząc głowę znad książki będziecie pewnie zaskoczeni, że wokół was jest tyle kolorów, że jest tak jasno, ciepło i przytulnie. Ja byłam, zwłaszcza, że mam w zwyczaju czytać owinięta w koc i z kubkiem gorącej herbaty pod ręką.

Jest niezwykle

jest niezwykle

Zanim zaczęłam staż, a później pracę, w bibliotece, nie sądziłam że dzieje się tu tak dużo. Byłam oczywiście czytelnikiem, panie z Filii nr 15 („moja” filia ;) ), a później również i z Filii nr 35 Obcojęzycznej, kojarzyły mnie, ponieważ pojawiałam się u nich dość często. Przychodziłam do biblioteki by poszperać między regałami za czymś ciekawym, z rzadka skorzystałam z internetu (och, jak mnie denerwowały te wolno pracujące komputery!) czy możliwości wydrukowania w kolorze paru stron. Nie zwracałam jednak szczególnej uwagi na to, jakie plakaty wiszą w filiach, jakie ulotki leżą na ladach, czy jakie treści zamieszczane są na stronie internetowej MBP. O istnieniu profilu biblioteki na Facebooku nie miałam pojęcia, ale to też kwestia tego, że nie miałam konta na portalu. Nie brałam udziału w spotkaniach autorskich, bo zwyczajnie nie wiedziałam że takie się odbywają. Biblioteka była po prostu dla mnie wypożyczalnią. A że czasem widziałam jej pracowników gdzieś na mieście, brałam to za jednostkowe wydarzenia, jak np. "jakieś" rozdawanie książek w zamian za przeczytanie fragmentu do mikrofonu (nie do końca wiedziałam o co chodzi, ale oczy mi zabłyszczały na wieść, że całkiem za darmo można dostać książkę. I to jaką się chce!).

Jurdic Manuro 'Łzy bogini Nuwy'

lzy bogini
Książka, w której każdy z nas jest głównym bohaterem – my, czytelnicy tworzymy fabułę, to taka papierowa wersja gier RPG. Z krótkiego wstępu dowiadujemy się kim jesteśmy, jakie mamy umiejętności, jakie są zasady gry oraz cel naszej misji – i wkraczamy do akcji. Wybieramy jedną z trzech dróg w azjatyckim mieście, próbujemy namierzyć jednego z trzech złodziei łez bogini. Myślicie, że to łatwe? Otóż niekoniecznie. Musimy w każdym komiksowym okienku dokonywać wyboru, a on pociąga za sobą konsekwencję. Po podjęciu złej decyzji możemy zostać ranni, porwani, spotkać na swojej drodze potwora, a nawet stracić życie. Zmagamy się z gildiami, żebrakami, ukrywamy się w przebraniu, rozwiązujemy zagadki i... I to od nas zależy, czy zwyciężymy w tej grze.

Alexander McCall Smith '44 Scotland Street'

44 scotland street

Alexander McCall Smith jest dobry na wszystko – na niepogodę, chorobę, smutki małe lub większe, ale też na leniwe popołudnie pod kocem. Po prostu – dobry jest i już. Tytułową kamienicę na Scotland Street zamieszkują ludzie zwyczajni – podobni nam. Nadgorliwa matka, przytłoczony aspiracjami matki pięcioletni syn, antropolożka będąca niegdyś właścicielką elektrowni w Indiach, narcystyczny rzeczoznawca nieruchomości, dziewczyna, która potrzebowała sobie zrobić przerwę i mężczyzna, cierpiący na agorafobię.

Jeżycjada

jezycjadaGdy na początku marca otrzymaliśmy e-mail z zapytaniem, czy nasza biblioteka byłaby chętna do włączenia się w II Ogólnopolskie Czytanie Jeżycjady Małgorzaty Musierowicz, od razu udzieliłam sobie pozwolenia podjęcia decyzji - tak!!! Oczywiście ostatnie słowo w tego typu sprawach należy do kierownika, ale i moja żywa reakcja, i sentyment do Jeżycjady samej mojej szefowej sprawiły, że ona również zapałała chęcią przyłączenia się do przedsięwzięcia organizowanego przez wydawnictwo Akapit Press. Wiele naszych filii również ochoczo przyłączyło się do akcji i pierwsze "czytania" mamy już za sobą :)
Moja przygoda z Jeżycjadą zaczęła się chyba w '96. Pierwszą książką z serii, z którą miałam do czynienia, była "Kłamczucha", podarowana mi 6 grudnia przez Mikołaja ;). Książkę i parę innych drobiazgów zostawionych przy moim łóżku odkryłam jakoś w środku nocy. Szybko obejrzałam obrazki, przeczytałam kilka zdań, obwąchałam kartki i położyłam się z powrotem, choć długo nie mogłam zasnąć - bardzo chciałam, by był już ranek i bym mogła poznać treść tej pierwszej "dorosłej" książki (teraz myślę sobie, że strasznie grzeczna byłam - korciło mnie niesłychanie, by już, teraz, natychmiast zacząć czytać, a mimo to przytuliłam głowę do poduszki i walczyłam z bezsennością powodowaną entuzjazmem. Straszne!).

Sponsorzy w 2018